Zdrowych, spokojnych, a przede wszystkim rodzinnych świąt Wielkiej Nocy życzy Paula z rodzinką :-)

________________________
P.s.
Jeśli mogłabym również prosić o głosy przy okazji na malutką, będę bardzo wdzięczna :-)
Konkurs - Spacer z dzieckiem - Lascal na Facebooku | Facebook
________________
Tak z innej beczki, to trochę mnie nie było, ale nie mam ostatnio nastroju na nic niestety.
Codziennie budzę się z dołkiem.
Wylewam nie wiedzieć czemu litry łez.
Coś nie służy mi zupełnie ta ciąża :-(
Mąż przestał pracować.
Po prostu zwolnili go nie wiedzieć z jakiego powodu, bo nie powiedzieli, po prostu mu podziękowali, także znowu zrobiło się różowo i kolorowo.
Rachunki nadal nie są popłacone, ponieważ wszytko co mąż zdąrzył zarobić, teściowa kazała sobie oddać, a dla mnie zostało tylko 100 funtów, to opłaciłam z tego telefon, internet no i zostało tyle na jakieś zakupy i na codzienne życie.
Tak swoją drogą to z tą moją teściową, to masakra.
Kobieta wogóle nie przyjmuje do widaomości, że ja tam mam zamiar dojechać.
Stwierdziła, że mogę rodzić w Polsce, żadna różnica, bo mój mąż musi najpierw pospłacac zadłużenia jakie ma, a dopiero potem może pomyśleć o tym, żeby mnie tam do siebie ściągnąć.
Jak ja jej na to, że nie zaierzam w Polsce rodzić i sama sobie ze wszytkim radzić po porodzie, bo po to mam męża, żebyśmy byli razem w takich chwilach, a nie że jak dziecko się urodzi, to nie wiadomo, przez ile nie będzie znało taty, to ona mi na to, że to żadna różnica, czy w polsce, czy tu, przecież małą rodziłam w polsce i jakoś mi to nie przeszkadzało.
Ja jej na to, że faktycznie, ale wtedy mieszkaliśmy z mężem razem i byliśmy razem, a teraz mąz mieszka tam i ja nie zamierzam tutaj zostawać ze wszystkim sama.
I na tom zakończyłam dyskusję.
Ponieważ się popłakałam.
Któregoś dnia znowu jak powiedziałam jej, że mam problemy z ciążą i powinnam jeśli plamienia się powtórzą położyć się do szpitala, to ona mi na to, że nie ma problemu, bo przecież mam na miejscu obydwie babcie, które na pewno zajęłyby się Lenką.
NIe wzięła tylko pod uwage, że jedna babcia (moja, Lenki prababcie) dobiega do 80, a druga do 70 i nie poradziłyby sobie z małą, bo ona jest taka żywiołowa, że ja sobie nie zawsze z nią radzę :-)
Na co mój mąż powiedział, że on by przyechał i został wtedy tyle ile by trzeba, nawet na stałe, na co teściowa powiedziała, że chyba zwariował, bo nie po to ona go tam ściągała, żeby on teraz wracał, bo Lerną ma się kto zająć, tylko ja panikuję.
Okropna kobieta, słów mi brak na jej zachowanie.
Zamiast pomóc, wspierać nas, tak jak to robią moi rodzice, którze też kokosów nie zarabiają, ale pomagają jak mogę, to nie, ona patrzy tylko na czubek swojego nosa i jak tu mnie poróżnić z Patrykiem :/
Huh, musiałam się wygadać.
_______________________________
Dzisiaj jedziemy do taty mojego męża, bo potem w niedzielę i poniedziałek nie dałybyśmy rady, także dzisiaj podjedziemy, bo teść ma zupełnie jakoś inne podejście do tego wszytkiego.
Też ideałem nie jest, kiedyś przynajmniej nie był, ale teraz się jakoś zmienił i zupełnie inaczej wszytko postrzega.
Także dzisiaj jedziemy tak koło 13 go odwiedzić, potem koło 17 do Warszawy przyjeżdża moja mama, bo tak, to na codzień mieszka w Hiszpanii i też jedziemy ją przywitać (nareszcie), jednak co mama, to mama, jakkolwiek by czasem nie było, a potem koło 18 idziemy z koszyczkiem, bo u nas święcą do 18:30, także spokojnie zdąrzymy

________________________________
I tak to.
Cieszę się, że mama chodziać na 2 tygodnie przyjeżdża, zawsze to jakoś inaczej będzie, o szczerze wam powiem, że jak tak na codzień siedze sama, to bardzo mi się przykrzy do wszytkich :-(
__________________________________
A tak wogóle, to dostałam się na kurs księgowości finansowany ze środków UE.
Składałam podanie jakoś w listopadzie, a dali mi ostatnio odpowiedź, że się dostałam i że od 16 kwietnia zaczynam kurs, także bardzo się cieszę, bo kurs jest od 9:30 do 15 codziennie, także prawie jakbym chodziła do pracy i trwa do 20 czerwca, także jakoś ten dzień będzie mi mijał inaczej jak teraz jak siedzę sama w domu.
Ok. 15:30 będę po małą w przedszkolu, koło 16 w domu, chyba że nareszcie zrobi się ładnie, to może na plac zabaw będziemy sobie chodzić, to już zupełnie inaczej będzie nam mijał czas i ta rozłąka może stanie się do zniesienia.
_____________________________________
Póki co szczerze powiem, okropnie się martwię niestety znowu tym, że mąż nie ma pracy, ale co zrobić, najwidocznie tak musiało być, teraz nie pozostaje mi nic innego, jak wierzyć w to, że szybko znajdzie coś nowego i jakoś nam się wreszcie zacnie układać, ale póki co świeta, także muszę czekać na okres poświąteczny.
_______________________________________
To będa pierwsze święta bez męża.
Nie przyjechał, bo niestety nie było na to finansów.
Ja z kolei nie pojechałam, ponieważ nie zamierzałam znowu siedzieć w takiej drętwej atmosferze jaka była jak ja pojechałam odwiedzić męża na tydzień.
Także wolę spędzić rodzinnie i mam nadzieję spokojnie święta ze swoją rodziną, jak miałabym tam z jego (no nie licząc męża) i tylko się stresować.
____________________________________________
Także tak to u mnie.
Huh, trochę się rozpisałam

________________________________________
Jeszcze raz życzę wam wszytkiego najlepszego
