Nigdy nie mówcie nigdy. Ja też wcześniej wręcz nienawidziłam biegać, bo właśnie zadyszkę szybko miałam i ogólnie to było nudne dla mnie. A teraz doceniam to, że bieganie nie wymaga żadnych nakładów (buty i dres każda z nas ma), a efekty widać bardzo szybko. Właśnie zadyszka znika po kilku tygodniach marszobiegu. Ja w zeszłym roku jak zaczęłam to bardziej to wyglądało jak szybki marsz niż bieganie. Po miesiącu (biegałam 2 razy w tygodniu około 40 minut do godziny) byłam w stanie w czasie pól godziny przebiec około 5 km i to tylko z trzema "przystankami" na złapanie oddechu. Więc doceniłam ten sport. Ale dla tych nieprzekonanych polecam też zumbę - super zabawa - wydaje się łatwa, a jak się naprawdę przyłożysz do ćwiczeń to z sali wychodzisz mokra jak z najcięższego treningu. DLa mnie jest to o wiele ciekawsze niż zwykły fitnes.
Ciekawe czy po urodzeniu dzidzi wrócę do tego.
No nic idę zrobić obiad. Dzisiaj barszczyk czerwony i warzywa na patelnię z podsmażonym mięskiem. Przynajmniej szybko się robi. Miłego popołudnia!