U mnie wszystko ok, to znaczy dalej krwawie ale juz znam przyczynę i jestem spokojna. Ale zacznę od początku, w nocy z piątku na sobotę zaczęłam staranie krwawic, byłam pewna ze poronilam, jak tylko mąż wrócił z pracy po 10 zawiózł mnie do szpitala. Spędziłam tam cztery godziny, zrobili mi badanie ginekologiczne gdzie wszystko było ok, pobrali krew na badania i zrobili usg ale takim badziewnym sprzętem, od razu uprzedzili ze moze nie być nic widac. Jednak cos wyszło na usg i powiedzieli ze zadzwonia w poniedziałek na normalne usg. Wczoraj o 10 byłam na usg, na rozmowie z położna jeszcze przed usg zostałam zapewniona ze to ciaza mnoga bo mam bardzo wysoki poziom hormonow, ale na usg byl jeden dzidzius, z mocno bijacym serduszkiem, zdrowy. Zrobili mi usg dopochwowe aby wszystko dokładnie sprawdzic czy nie mam torbiel lub krwiaka, aby znaleźć przyczynę krwawien i czysto, wszystko ok. Wróciłam do poloznej, była w szoku ze jest jedna dzidzia. Więc krwawie bo mam bardzo wysoki poziom hormonow, organizm sam to zredukuje i jeszcze ok trzech tygodni moge krwawic. Teraz na spokojnie zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, na usg określiła wiek na 7tygodni i 4 dni, ale mi z ostatniej miesiaczki wychodzi młodsza ciaza i teraz nie wiem czy w ciążę zaszlam jeszcze w grudniu? Jutro sie okaże bo mam wizytę u poloznej. Sorki ze tyle ale musiałam w końcu sie wygadac komuś.