reklama

Październik 2013:)

Hej dziewczyny!!
Dzięki za wsparcie, pomogły mi te Wasze zaciśnięte kciuki :) Co prawda ogłoszenie wyroku 29.10 bo sprawa i tak się przedłużyła o 40 minut, ale jestem dobrej myśli. Nie obyło się bez ciosów poniżej pasa, ale ogólnie tatuś nie pamięta co w pismach pisała jego baba, co zeznawała, i on dziś mówił co innego. Śmiech na sali. Mam nadzieję, że wyrok będzie taki, jakiego sobie zyczę, pani sędzia spoko, na koniec jak on i jego adwokatka polecieli z pytaniem po bandzie to aż się zagotowała, pytanie oddaliła i już mowiła do niego podniesionym głosem :)
W ogóle to tatuś się przyznał, że złożył do sądu wniosek o zmianę wyroku rozwodowego (sprzed 14 lat) w zakresie zmiany orzeczenia o winie, bo on jednak twierdzi, że to nie jego wina była. A wiecie po co jemu to? Jedyne co mi do głowy przyszło to to, że jak jest rozwód bez orzekania o winie to jeden z byłych małżonków może od drugiego wnioskować o alimenty!! No bo po co jemu ta zmiana by była??
Ale wątpię że sąd na to pójdzie, chociaż znając nasze prawo to nic mnie nie zdziwi...
Myslalam że będę się źle czuć czy coś, a ja czuję się dobrze :)

Wiadomo jak tam nasze dzisiejsze rodzące??

Pozdrawiam Was serdecznie, miłego weekendu!!
 
reklama
Carla cieszę się, że jesteś zadowolona z przebiegu rozprawy.
A czy to nie jest na odwrót, że były małżonek z którego winy jest orzeczony rozwód może być pozwany o alimenty, a jeśli nie ma orzeczenia o winie, to żadna strona nie może pozwać o alimenty. Może Twój ojciec chce się zabezpieczyć, żeby go Twoja mama nie pozwała.
 
Antiope rozwód jest z jego winy i dlatego on nie może mojej mamy pozwać, jakoś przez 14 lat to jemu nie przeszkadzało... A jeśli sąd zmieniłby wyrok sądu na taki, że nie byłoby orzeczenia o winie, to on mógłby ją pozwać, bo teraz nie może (ona jego też by mogła). On ewidentnie chce mieć możliwość żeby ją pozwać, bo po co innego? On i jego głupia baba już wymyslają co mogą żeby nam życie umilić...
 
Carla - Antiope ma rację, alimenty sąd może przyznać, jeśli jest wina jednej ze stron, ale to też nie takie hop siup. Strona, która wnioskuje o alimenty musi wykazać, że przez rozpad małżeństwa pogorszeniu uległa jej sytuacja materialna. Zmienić wyrok sprzed lat i tak będzie trudno, bo trzeba by było duuużo nowych dowodów, świadków itp. Podejrzewam też, że raczej Twoja mama nie utrzymywała męża, więc raczej jego sytuacja materialna po rozwodzie się nie pogorszyła jeśli on np. pracował, więc nie ma nawet o co walczyć :) A są ludzie i ludziska, będą ciągać po sądach nawet jak nie mają podstaw, ale cieszę się, że na szczęście tym razem poszło po Twojej myśli. Niech wywala kasę w błoto, bo inaczej tego nazwać nie można.

A u nas w mieście w przyszłym tygodniu warsztaty "bezpieczny maluch" i są jeszcze wolne miejsca. Się zastanawiam, czy się nie zapisać, ale trochę się boję wychodzić gdzieś na tak długo na kilka dni przed porodem. Pomyślę jeszcze do jutra ;) Ponoć jakieś prezenty rozdają ;) Może warto pójść. Któraś z Was była jak dobrze pamiętam tak? I jak było?

Macdalenka - właśnie księżyc świeci mi w oczy przez okno :) Lubię takie pełnie przy bezchmurnym niebie :) Rodzić to chyba nie chcę, bo jestem sama dziś, Robert nie dotarł z pracy. Ale może którejś z Was się udzieli ;) A te, które nie rodzą, to niech mężów do łóżek ciągną :D Ponoć w pełnię lepsze doznania ;)
 
Ostatnia edycja:
Agnes on jest winny rozpadu małżeństwa i było orzeczenie o jego winie, więc on w tej chwili nie mógłby wnioskować o alimenty od byłej żony. Jeśli wyrok byłby bez orzekania o winie to wtedy mógłby wnioskować i dlatego chce zmiany wyroku, jestem tego pewna. Sprawy alimentacyjne zaczynam mieć w małym palcu :) Po 14 latach to pewnie popukają się w czoło że głupek się obudził, a żeby zmienić wyrok musiałby zrobić cholera wie co :)
Ja na te warsztaty bym się zapisała, jak prezenty dają to tym bardziej ;)

Art. 60. § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.

Macdalenka ja chętnie dziś urodzę :) Nerwy ze mnie zeszły i mogę iść na porodówkę.
 
Agnes ja byłam na tych warsztatach. Trochę prezentów, ale bez szału. A co do wykładów, to w dużej części powielały się z warsztatami „Mamo to ja” (byli nawet ci sami prowadzący).
 
Carla - faktycznie, dopiero doczytałam, że jeśli nie ma jednej osoby wyłącznie winnej to może być tak jak mówisz ;) A się zdaje studia niedawno skończyłam hehe, zapomina się szybciutko takie szczegóły.

Antiope - dzięki za info :)

Czytałam gdzieś dzisiaj, że dziewczyna wybrała się do szpitala po namowie koleżanki, bo miała strasznie spuchnięte nogi i się okazało, że miała częste skurcze, tyle że ich nie czuła i urodziła niedługo potem. A ja mam nogi jak baniaki. Aż zmierzyłam kostkę - 31 cm!! Rozsadzi mi je zaraz. Idę wziąć kąpiel, może zejdzie ta opuchlizna :( Aż ciężko poruszać stopami. I mama opowiedziała mi ostatnio o ciotce, że w ogóle porodów nie czuła (nie wiedziała dlaczego) i jak termin się zbliżał to kładli do szpitala, bo nie wiedziała, że rodzi :szok: Ja mam delikatne skurcze, ale nie wydaje mi się, żeby były porodowe. No nic, zobaczę jak będzie po kąpieli.
 
Carla przedewszystkim gratki za wytrwalosc....jestem z ciebie dumna. Ja psychicznie jestem zdolowana, bardzo zle dziala na mnie szpital....ta samotnosc wieczorami jest jak dla mnie nie do wytrzymanie. Jak maz wyjdzie wieczorem to wtedy placze i placze i nie moge sie uspokoic. Jestem tu nadal bo lekarzy niepokoi zapis tetna mlodego. Mialam dzis podana kroplowke i do puki leciala to skurcze byly a potem wszystko sie uspokoilo. Nie wiem co z tym moim porodem bedzie zaczynam watpic ze uda mi sie urodzic SN i szczerze mowiac gdybym miala wybor poddalabym sie cesarce. Trzymajcie sie cieplutko
 
reklama
Hejka.
Postaram sie doczytać, odpisać, bo inaczej pewnie nie wyjdę z zaległości :-p

aleksiel w sprawie chłopięcego imienia jest luźna propozycja o Andrzeju, ale jakoś tak sami nie wiemy....
Jest za to MEGA progres w wyborze płytek do łazienki :-D Aż sama nadziwić się nie mogłam jacy z godni z M byliśmy :szok: No i tak usatysfakcjonowana NASZYM wyborem jestem, że pewnie jeszcze długo z podziwu wyjść nie będę mogła ;-)
A Ty już tulisz maluszka pewnie.... Na listę rozpakowanych raczej jutro dopiero zerknę, więc na razie nie gratuluję jeszcze.

joanna no fajnie ze storny koleżanki - zawsze to jakieś wsparcie w razie W :tak:

wenus no to Tobie gratuluję, że już masz bąbla po tej stronie :-) A synek kawał chłopa :tak: I sn - brawo!

Agnes mnie by raczej nikt na znieczulenie nie namówił; jakby to takie dobro samo było, to by standardowo rozdawali ;-) Oczywiście każdy musi wiedzieć, czego chce - ja wiem, że nie chcę, że dam radę i nawet jakby do znieczulenia jakiś gratis dodawali, to bym nie wzięła :-p Ale to JA ;-)

martuśka ja za pierwszym razem też chciałam jak najdłużej czekać z jazdą do szpitala; w sumie nie czekaliśmy, tylko zaczęliśmy się zbierać od razu jak wody poszły (a wcześniej nie działo się nic, co bym wiązała z posuniętą akcją porodową - ot, trochę lekkich skurczów, słabszych niż przy @, nieregularnych, a tu nagle wody łup) i tak dojechaliśmy w sam raz, by nie rzec na ostatnią chwilę. Dlatego teraz mamy włączoną podwójną czujność i będziemy ruszać przy najmniejszych objawach ;-)

aniula, Macdalenka mi za pierwszym razem tez podali antybiotyk, ale jak słonko urodziłam za szybko, żeby mógł zadziałać - Rafał niczego na szczęście nie złapał ode mnie (za to 2 dni później złapał coś szpitalnego :crazy:)

Malta witajcie w domku :-)

persefona nie wątpię że mały chętnie pije herbatki z hippa. A czytałaś ich skład? Ja się pokusiłam o to, jak kiedyś skosztowałam herbatkę Rafała - jak dla mnie sam cukier ;-) Oczywiście sama wciąż czasem robię te cukrowe gotowce (choć zawsze mocno rozcieńczone), bo nie zawsze mam czas i ochotę na zabawę z czym innym :zawstydzona/y:

Carla widzę, że z rozprawy jednak ogólnie budujące wieści - mam nadzieję że pani sędzia nie zawiedzie Twoich oczekiwań ;-):tak: Oby, oby...


Kciuki dziewczynki za wszystkie oczekujące i rodzące &&&&


A my, jak pisałam na górze - wybraliśmy zgodnie płytki do łazienki, z czego ogromnie się cieszę.
Spotkaliśmy w mieście znajomych - koleżanka pyta, kiedy nas przybędzie, no to mówię, żeby zgadła; a ta mi tu obstawia siódmy (ja w śmiech :-D), ósmy? miesiąc (ja w jeszcze większy :-D:-D:-D, ona dezorientacja, M śmiech). No to mówię jej, że ja już w terminie i za dwa tygodnie to już termin zero (no to na oczy w słup :eek: :-D)
Nockę Rafał miał zdecydowanie lepszą, oby i dzisiejsza nie była zła.
Pełnię mam zaznaczoną w kalendarzu dopiero jutro...
Coś jeszcze? Chyba już tylko spaaaaaać ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry