Dżaga wiem, że mój mały nie jest w grupie ryzyka, ale ja ten monitor oddechu potrzebuję bardziej dla swojej psychiki niż dla niego, bo mam jakąś fobię śmierci łóżeczkowej. Jak się kiedyś przez kilka dni zajmowałam kilkumiesięcznym synkiem siostry, to nie przespałam żadnej nocy, bo co parę minut tylko wstawałam sprawdzić czy oddycha. Przy swoim w szpitalu miałam to samo. A mając monitor będę się wysypiać, bo nie będę się martwić. Na szczęście teraz monitor już działa prawidłowo, więc jestem dużo spokojniejsza. Dziś bez problemu przespałam całą noc. Budziłam się tylko jak mały płakał.
Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do zdrowia z tymi zatokami.
A my sprytni z D się dogadaliśmy… D kupił dużą paczkę chusteczek nawilżonych, a ja zrozumiałam, że kupił pieluchy i mu nie powiedziałam, że się kończą. Dziś wszystko pozamykana, a ja patrzę, że została jedna pielucha… Na szczęście wyszperałam jeszcze trzy pampersy, które dostałam jako próbki, a potem D pojedzie do dyżurnej apteki i kupi. W najgorszym razie mamy jeszcze pieluszki wielorazowe, których do tej pory jeszcze nie miałam odwagi użyć, bo siostra od której je dostałam mówiła, że beznadziejne, bo wszystko ucieka bokami.