Hej.
No nie rodzę jeszcze i teraz niech tak może jeszcze zostanie przez najbliższe dwa dni, choć znając moje szczęscie i przewrotność życia, to różnie może być.
Teraz to ja mogę urodzić i dopiero 7.11 (chciałoby się rzec 10., ale lekarz zadecydował, że jak nie urodzę w ciągu tygodnia, to 7 mam się zgłosić do spzitala
; nie trudno zgadnąć, jak mi się taka wersja podoba...)
A dzieci, to ja mam uparte - trzeba przyznać; dziś pogoniłam nas na dłuższy spacer. Rafał ledwie się dowlókł do domu, a ziewał przy tym, że hej - myślę sobie: super, padnie jak kawka przed obiadem. No i co? No i oczywiście psińco! Przed obiadem nie było szans na spanie, po obiedzie też ciężko, a kiedy już zasnął łaskawie, to obudził się po 40 minutach i po zawodach. A mały ludź zamiast wychodzić z brzucha, to się zaczął wiercić i rozpychać, ale nie w tę stronę, co trzeba
joanna za jakiś czas wątek zmieni się w
dzieci urodzone w 2013 - październik; jakoś tak...
Antiope bardzo ładny poród

I troszkę podobny do mojego pierwszego (tylko że mi rozwarcie szybciej gdzieś po drodze wyszło) ;-) Ale powiem Ci, że na hasło nospa, to mnie po prostu bierze - jakby mi ktoś powiedział (w sytuacji, że zaczynają mi się skurcze i wyraźnie sporo wskazuje na poród - krwawienie choćby czy nie przechodzenie skurczów po prysznicu i ich częstotliwość: co 3-5 minut), to nie iwem czy bardziej bym wyśmiała, w czoło się popukała czy pogryzła

Ja nawet nie mam nic takiego w domu - o!
agnieszkaala super, że jakoś dajecie radę, choć tak długie wiszenie na cycu na pewno jest męczące - a mały w tym czasie cały czas aktywnie ssie? Bo ciężko w to trochę uwierzyć, a czasem trzeba maluchy nauczyć takiego aktywnego ssania, co by sobie z nas nie robiły smoczka na zasadzie 5 minut pociągnę mleczka, potem 10 minut drzemki, znowi chwilka na jedzenie, odpoczynek i tak w koło... Trzeba na to uważać, bo potem może być ciężko zrobić cokolwiek. Karmienie nie powinno trwać dłużej niż przerwa między karmieniami.
paulagd no mi gin też wróżył poród w ciągu dni kilku (że do jutra nie dotrwam absolutnie) i coś chyba się mu przewróżyło

No ale miejmy nadzieję, że Twój się nie myli ;-)
Ja będę się zapierać rękami i nogami przed wywoływaniem przed 42tc chyba że będą realne przesłanki ku temu. A tak to od niedzieli popracuję jeszcze nad tymi naturalnymi sposobami. Szczerze, to się absolutnie nie spodziewałam, że doczekam tego czekania i bycia po terminie (no, w sumie jeszcze nie jestem, więc kto wie....); raczej się spodziewałam, że dopadnie mnie tuż przed, znienacka i będzi epo wszystkim. A tu jednak listopad nas zastanie...
Wywoływanie w 37tc? To już jak dla mnie nieporozumienie

W życiu bym się nie zgodziła. Ja będę mieć dylemat, jak do 7. nie urodzę - bo z jednej strony nie chciałabym pospieszać, jak pisałam wyżej, ale z drugiej w domu będzie czekać niewiele ponad półtoraroczne dziecko, które będzie tęsknić za mamą (a mama za nim ;-)), więc pewnie nie będzie łatwo. A oksytocyna zajmuje drugie miejsce na mojej liście strachów, tuż po cc

No cóż - nie ma co gdybać ani planować, bo jak widać, my planujemy, a dzieciaczki i tak robią, co im się podoba
