Szatsa - zupełnie jak u mnie z tym cukrem

Wszystko by słodziła, nawet marchewkę, mleko modyfikowane (które i tak jest słodkie), teraz mówi że jabłka w słoiki przyszykuje to też pewnie będzie więcej cukru niż jabłek. Trochę mnie jednak irytuje, że mi w żywienie dziecka łapy wsadza. Od początku była zawiedziona, że nie karmię cycem tylko ściągam mleko, niejednokrotnie jak coś mówiłam, że np wracamy ze spaceru szybciej bo Mały głodny, to ona zawsze: a żebyś cycem karmiła to by nie było problemu, byś wyjęła i nakarmiła. I tak z 5 razy sytyacja się powtórzyła, aż coś jej tam odpyskowałam w złości. Nie rozumiała, że nie zrobiłam przecież tego celowo, chciałam karmić, próbowałam, nie udało się, więc po co mi jeszcze wjeżdżać na psyche i dokładać stresu, którego i tak pełno było jak to przy pierwszym dziecku? Ostatnio jak te płacze przy jedzeniu się pojawiały to słyszałam z drugiego pokoju jak szeptem pytała Roberta czy swoje mleko daję i oczywiście jak powiedział, że nie, to stwierdziła, że to na pewno temu płacze. Teraz słoiczki zaczyna mi szykować, aż się boję co będzie dalej. Moja mama wprost mi powiedziała, że nie ma zamiaru się wtrącać, bo kiedyś to było inaczej, inne produkty, ona nie wie jak teraz to nie będzie się mieszać do tego. I to mi się podoba. Dziś z tą marchewką to już przegięła, mówi że przecież marchew jest gorzka i musiała posłodzić. Więc jej mówię, że jak gorzka, jak ja akurat uwielbiam marchew i taka młoda, prosto z działki, chrupiąca, jest słodsza niż niektóre owoce, że ta w słoiczku też jest słodka, a ona na to, że na pewno i oni to słodzą, bo jak to możliwe, że sama w sobie słodka. Chyba nigdy dobrej marchewki nie jadła, która dla mnie (po ugotowaniu tym bardziej) jest tak słodka, że żadnych dosładzczy nie potrzebuje

Pomijam to, że producent podaje skład, są certyfikaty bio, kontrole itp, więc na pewno też tego pilnują, żeby w słoiku było to, co napisali na etykiecie i nic poza tym. Wiem, idealizuję na pewno, ale muszę ufać trochę temu co tam piszą, bo tak samo podaję dziecku mm, w które "nie wejdę" i liczę, że ma to wszystko o czym piszą i to co jest dziecku potrzebne. Niech tylko wiosna na dobre się zadomowi, to z maminego ogródka warzywa będą. A teraz wolę słoik z certyfikatem bio niż gotowanie z warzyw z marketu, albo jej marchewkę z cukrem

Ale się rozpisałam, Dawid dawno śpi, czas i mnie

Dobrej nocy
