reklama

Październik 2013:)

martuśka nie wiem jak to jest, bo nie pytałam w szpitalu. Słyszałam,że jest płatne i to nawet 700zł. A co do znieczulenia... Spróbuję bez, ale nie mówię definitywnie nie :)

ale ja wiem, bo rodzilam i korzystalam. branie za to kasy jest niezgodne z prawem i to piguly najczesciej takie praktyki stosuja. o 700 nigdy nie slyszalam. jak jeszcze bylo platne, kosztowalo tam gdzie rodziłam 300PLN (czego nie wahalabym sie wydac nawet, gdybym musiala placic :P)
 
reklama
die_perle ja nigdzie nie pisałam o darciu ryja...chodziło mi o to co chodziło amethyst....ja źle sobie radziłam to położna po kilku próbach podniosła ton...i nie wiem jak mogłabym winić kobietę za to, że starała się o to, abym nie udusiła dziecka?
Ja nie mam problemu z tym, że Antiope panikuje..wytłumaczyłam tylko dlaczego uważam ją za odważną. Nic mi do tego kto z jakiego powodu panikuje...tylko, że jak ja sama ostatnio pisałam o tym, że panikuje z pewnego powodu...to poczułam się uciszana właśnie przez Antiope...bo ja ją stresuję!!! Kilka dni później znowu sama miała obawy. To nie jest pierwszy raz kiedy jak ja coś piszę to stresuję, a jak ktoś panikuję to jest ok:)

Gusia tutaj jest tak, że oficjalnie opłacasz cegiełkę na szpital...600zł...z czego coś tam pewnie dostaje położna;) Tak czy inaczej nie udało mi się rodzić w tym szpitalu w którym byłam umówiona z położną, bo zabrakło miejsc. Pojechałam od innego gdzie po prostu zapłaciłam za salę do porodu rodzinnego i położnej sama zaproponowałam "układ"...Ja nie narzekałam...dzięki temu później nie leżałam na sali 7osobowej a w dwójeczce sama:)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Takhisis ja bron boze nie pisalam ze sugerowalas "darcie ryja"- to sa moje slowa:) ludzie sa tylko ludzmi i w sytuacji kryzysowej podniesiony ton polozne czy lekarza ktory ma za zadanie pomoc w porodzie zdrowego dziecka moze sie zadzyc i ja rowniez nie mialabym pretensji- ba prawdopodbnie cos bym odwrzeszczala i dalej robila co trzeba:P , aczkolwiek wolalabym zeby motywowano mnie inaczej.
Na mnie nikt nie krzyczal- widocznie nie bylo potrzeby, Antiope z kolei ma chyba same negatywne doswiadczenia z presonelem medyczny- szkoda- bo ja jednak jestem zdania- wole byc zdania- ze w szpitalach pracuja ludzie z powolania robiacy wszytko co w ich mocy zeby zycie i zdrowie pacjentow bylo bezpieczne (tak wiem ze to dosyc idealistyczne podejscie)
Takhisis mnie nie stresowasz takze spoko loko :)

a co do znieczulenia zewnatrzoponowego...na szczescie nie mialam takich boli zebym o nie blagala i chcialabym zeby i tym razem tak bylo....to moze miec bardzo powazne skutki uboczne i nie wiem czy kazda entuzjstka tegoz zastrzyku jest tego swiadoma.
 
Takhsisi ​ ja jak rodziłam 5 lat temu to nie można było wziąć swojej położonej i opłacałam położną osobiście . Wtedy wzięła 400 zł i to bylo tylko do jej kieszeni a rodziła zemna i kazała mi mówić do siebie ciocia no i oczywiście było to jako poród rodzinny ... :) teraz muszę do niej zadzwonić i powiedzieć jej ze bez niej nie rodze :) bo na sali powodowej byłam 15 min :) kobieta wtedy byla z 25 letnim stazem i w dodatku polozna z zamilowania a nie z przymusu :) i każdej z was życzę takiego porodu
 
martuśka czytałam jakieś stare artykuły widocznie albo coś, bo przejrzałam cały cennik szpitala i nie znalazłam informacji o odpłatności zzo. Kiedyś rzeczywiście było płatne, jeśli było na życzenie a nie z zalecenia lekarza. Ale zjadłabym kebab. Zamiast tego dziś zjem sobie tortille z kurczakiem i surówką. Nędzna zamiana, ale zawsze zdrowiej. Macie jakiś pomysł na sos? Nie mam majonezu, tylko taki sos czosnkowy z winiar, ale nie wiem czy to do tortilli pasuje :) zawsze robiłam taki majonez + keczup + musztarda i jakieś przyprawy...
 
Antiope, w sumie masz we wszystkim rację i gdyby poród dotyczył tylko ciebie, to mogłabyś oczekiwać, że właśnie tak to będzie wyglądać - zero krzyków, nikt ci nie mówi, że wie lepiej od ciebie co robić, itd.

Natomiast w tym wszystkim jest jeszcze dziecko. Czy wyobrażasz sobie, że położna głaszcze cię po ręce i prosi cię grzecznie żebyś parła, bo widzi że dziecku spada tętno i coraz realniejsze jest ryzyko niedotlenienia, a ty odpowiadasz, że akurat jesteś zmęczona i na razie nie masz ochoty, więc ona znowu grzecznie prosi aż do skutku? Nie mówię o chamskich, prostackich babach, które nie potrafią inaczej się wypowiadać jak krzykiem, takie się niestety mogą trafić zarówno wśród położnych, lekarek, jak i wśród ekspedientek, pań w banku czy nauczycielek. Chodzi mi tylko o sytuację, gdzie nie ma czasu na delikatne prośby, bo sekundy dzielą dziecko zdrowe od dziecka z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Poza tym ciało kobiety też nie zawsze "wie", co w danej chwili dla niego najlepsze. Czasem kobiety chcą za szybko przeć, w takiej sytuacji, zwłaszcza jeśli nie chcesz nacięcia krocza, możesz np. pęknąć aż do odbytnicy. Wyobrażasz sobie późniejsze życie z nietrzymaniem stolca (często się tak kończy mimo prawidłowego zszycia)? Czy wolisz, żeby położna krzyknęła, żebyś natychmiast przestała przeć albo żeby cię nacięła?

widac po wpisach, ze tu prawie same pierworodki ;)
spokojnie, dziewczyny. WY i tak sobie, a zycie sobie. zobaczycie :P
 
die_perle w skrócie pisząc...rozumiemy się. Dla mnie też ważna jest atmosfera, dlatego opłaciłam sobie salę z radiem, nowoczesnym łóżkiem, bukietem kwiatów w wazonie i mężem przy boku:) Ale wiem po prostu, że ludzie są tylko ludźmi i nie można od razu nastawiać się...będą chcieli mnie ciąć, "przymocują" mnie do łózka, będą dawać oxy...itd. Naprawdę Ci ludzie są tam od czegoś i wiedzą co robić...A demonizowanie szpitali naprawdę nie ma sensu,...bo nagle może się okazać, że i położna przy porodzie w domu ma gorszy dzień i nie spełni naszych oczekiwań:)
No i dziękuję za zrozumienie, bo czasami "zalatuje" tutaj dyskryminacją:D

gusia zadzwoń, może akurat się uda.
 
Ostatnia edycja:
cześć,
Czy mogę do Was dołączyć?
Mam na imię Agnieszka. Jestem w 14 tygodniu ciąży. Termin mam na 19 października. Mam już w domu 3,5 letnią córeczkę.
Pozdrawiam wszystkie mamusie!!!
 
reklama
widac po wpisach, ze tu prawie same pierworodki ;)
spokojnie, dziewczyny. WY i tak sobie, a zycie sobie. zobaczycie :P


Otoż to...nie zarzekajmy się , bo może skończyć się na tym, że będziemy błagać o oxy na przyśpieszenie, nacięcie czy coś innego. Ja też byłam cwana jak mi się skurcze nie zaczęły. Też naczytałam się fachowej literatury, a potem...niech robią co chcą, aby szybciej się skończyło:D

agnieszka
witaj wśród nas:) To widzę, że termin zbliżony i dzieci w podobnym wieku mamy:)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry