Cześć.
Z rana miałam wenę sprzątającą - wypucowałam sobie na błysk Kuchnię (bo jak zwykle po dniu wyjazdowym burdel zrobił się w niej niesamowity), do kompletu łazienkę (i namówiłam dziadka, żeby mi swoje pranie powierzył - w sensie do pralki, bo on jest zdania, że jak coś jest bardzo brudne, to się do pralki nie nadaje

), oczywiście za ciosem poszły podłogi i jeszcze stwierdziłam, że przez okna w sumie nic już nie widzę, więc teraz lśnią jak należy ;-)
A w obecnej chwili zamiast brać się za robienie obiadu, to siedzę przed kompem i zażeram się cukierami
Antiope ja w kwestii zakazu nie pomogę, bo mnie dotąd takowy nie spotkał (i dobrze, bo chyba nie wie, co bym ze sobą zrobiła - chyba stopy w kubeł zimnej wody wsadziła; gdzieś słyszałam, że ma to pomagać zamiast, ale to raczej nie na serio było ;-))
zabka z karmieniem cycem to Ci powiem, że jest tak, ze jak mały ssak zawoła jeść, to nie będziesz się zastanawiać, gdzie i z kim jesteś. A serio - zawsze możesz wyjść do drugiego pokoju/pomieszczenia - to raz. Dwa, że da się karmić hmm... dyskretnie - zasłaniasz pieluchą i już gucio (można kupić nawet "specjalne" szale czy fartuszki do karmienia, ale to akurat - moim zdaniem - strata pieniędzy; naprawdę wystarczy dobrze zaczepiona pielucha)
Co do porodu - nie możesz poprosić kogoś z sąsiadów, żeby Cię w razie W zawiózł do szpitala? No a po.... Położna jest na pewno zobowiązana do odwiedzin w domu - i to chyba nawet minimum 6 razy; jak trafi Ci się fajna położna, to zawsze to jakaś doraźna pomoc. No a jeszcze później - co mogę rzec - opieka nad dzieckiem wcale nie jest taka znowu straszna; wszystkie mamy dadzą radę. A jak trzeba coś załatwić, to malucha też można zabrać ze sobą - naprawdę da sie to wszystko ogarnąć
............
No i po obiedzie - jednak się zmobilizowałam

A po tych cukierkach, to taka jestem tym obiadem obżarta, że strach
persefona nasienie zawiera prostaglandyny (chyba tak to zwał - mogłam zrobić literówkę); ten sam specyfik zawierają tzw. żele porodowe mające ułatwić rozwieranie szyjki podczas porodu

Co do prezentu, to pojęcia nie mam - pewnie dużo zależy od upodobań i zainteresowań samej solenizantki. Ale może jakaś książeczka czy rysowanki z łamigłówkami dla tego wieku? Bo zabawek, to podejrzewam, teraz dzieci mają pewnie bez liku. Albo może matki podpytać? Sama nie wiem.....
agnieszkaala pół roku?

Nie no, ja też bym się nie zgodziła. Starczy, że moja mama i tak nas odwiedza prawie codziennie - czasem tylko na 5 minut, ale M ma i tak dość, a ja czasami też....
No i właśnie - pamiętam, że u Ciebie był problem ze sprzątaniem domowników po sobie, więc tylko będziesz miała dodatkową robotę z mamą. Mam nadzieję,że uda Ci się wyperswadować jej te pomysły, które nie są Ci na rękę - bo nie ma chyba nic gorszego niż mamuśka poirytowana przez domowników.... JAk się mówi - szczęśliwa mama=szczęsliwe dzieci....
die no to miałaś wesoło po pierwszym porodzie

Uśmiałam się wyobrażając sobie Twoją mamę na tej miotle ;-)