Takhisis
Fanka BB :)
Iguana a jakaś masz przerwę po ostatniej cesarce? Dlaczego miałabyś popękać przy porodzie? Ja mam koleżankę, która rodziła po cesarce sn.
Antiope uśmiałam się z prania, aczkolwiek pozostałe sytuacje nie do śmiechu. No mógłby ten Twój mężczyzna sprzężyc się trochę bardziej w październiku...ale widzę, że to ten z tych co zaaaaawsze ma czas.
Czuje się...zajebiście źle. Nie mogę stanąć na stopach, bo od spodu mam dosłownie poduszki powietrzne,...z dnia na dzień coraz gorzej. A najzabawniejsze jest to, że w ciągu dnia dochodzą do siebie, najgorzej jest rano. W związku z tym lekarz zalecił mi wczoraj spanie tylko na lewym boku...tak więc noc do dupy, bo nie jestem w stanie leżeć całą noc z tym brzuchem na jednym boku, a jak się zmuszałam to spać nie mogłam bo bolało. Do tego zatkany nos, drapiące gardło, ból brzucha i kręgosłupa...wrr..klnąć mi się chce. Wczorajsza wizyta ok...szyjka zgładzona, przygotowana do porodu, rozwarcia brak...niby może się zrobić dopiero podczas skurczy. Muszę urodzić do 16,czyli przyszłej środy, bo mnie do szpitala położą....a jak nic nie będzie się działo, to od 28 próby oksytocynowe i wywoływania...Także do soboty muszę się wykurować, a później stanę na głowie, żeby urodzić w przyszłym tygodniu, bo kurna już mam dość.
Antiope uśmiałam się z prania, aczkolwiek pozostałe sytuacje nie do śmiechu. No mógłby ten Twój mężczyzna sprzężyc się trochę bardziej w październiku...ale widzę, że to ten z tych co zaaaaawsze ma czas.
Czuje się...zajebiście źle. Nie mogę stanąć na stopach, bo od spodu mam dosłownie poduszki powietrzne,...z dnia na dzień coraz gorzej. A najzabawniejsze jest to, że w ciągu dnia dochodzą do siebie, najgorzej jest rano. W związku z tym lekarz zalecił mi wczoraj spanie tylko na lewym boku...tak więc noc do dupy, bo nie jestem w stanie leżeć całą noc z tym brzuchem na jednym boku, a jak się zmuszałam to spać nie mogłam bo bolało. Do tego zatkany nos, drapiące gardło, ból brzucha i kręgosłupa...wrr..klnąć mi się chce. Wczorajsza wizyta ok...szyjka zgładzona, przygotowana do porodu, rozwarcia brak...niby może się zrobić dopiero podczas skurczy. Muszę urodzić do 16,czyli przyszłej środy, bo mnie do szpitala położą....a jak nic nie będzie się działo, to od 28 próby oksytocynowe i wywoływania...Także do soboty muszę się wykurować, a później stanę na głowie, żeby urodzić w przyszłym tygodniu, bo kurna już mam dość.

Inaczej byloby nudno. Dla pocieszenia napisze tylko ze u nas lozeczko "maluje sie" juz kilka miesiecy. Dobrze ze mam kolyske w salonie, a w pokoju rozlozylam lozeczko turystyczne, bo inaczej to chyba malenstwo spaloby w gondoli. Ale chyba tez przez to, ze ma gdzei spac to malowanie tak sie slimaczy. Dobrze ze chociaz stara farba zdarta. A na dodatek teraz caly czas jest w pracy wiec jeszcze troche sobie poczekam
.
Martynka przyszła na świat 06/10 o godz 12:40, czyli cały poród trwał 10h20' z czego tylko 2 h w szpitalu. Poród mega szybki bo w szpitalu byłam na Ip zrozwarciem na 3 palce, pózniej 20 min ktg na którym myślałam ze zejdę a poŹniej pod prysznicem przez ok 30 min wskoczyło mi pełne rozwarcie. Położna pytała czy były liście malin bo niektóre skurcze trwały ok. 2 min i wszystko szybko szło (oj były nawet w dniu porodu :-)). Przy tym mega boleśnie i na żywca bez znieczulen, a mała na generała czyli z rączką przy główce rodziła sie. Waży 2960 i ma 53 cm i leży teraz obok mnie. Wczoraj wyszliśmy ze szpitala. Jestem zmęczona ale szczęśliwa i szybko dochodzę do siebie.