katinka ja to Cię podziwiam za to jak sobie radzisz w całej tej sytuacji, naprawdę jesteś mega babka i ten Twój niech się stuknie w głowę bo nie wie co traci! Też myślę że najlepiej między sobą rozwiązywać takie problemy, rodzice są tu zbędni nawet jeśli chcieliby najlepiej.
garmelka Ty to miałaś zaręczyny!

widać że facet pomysłowy. Mój to z kolei książki pisze i też ma bujną wyobraźnię ale nie wpadł na nic szczególnego ;-)
Kurcze padam dziś. Jakaś zaganiana jestem, mały w dodatku ryczał całe popołudnie bo zmęczony był a oczywiście zasnąć nie chciał. Brakuje mi już pomysłów na to dzienne spanie. Jedynie na spacerze nie ma problemu, no ale nie będę przecież od rana do wieczora łazić po mieście.
Ale żeby było też trochę pozytywów to ucieszyłam się dziś rano bo:
a) mały pospał do 4:30 - czyli godzinę dłużej niż zwykle i łudzę się że może tak mu zostanie

b) po wielu tygodniach postanowiłam się dziś zważyć i okazało się że zostało 1,8 kg do wagi sprzed ciąży a było 2,5 kg (tempo utraty wagi wręcz szalone ale zawsze coś)
c) przy okazji też się zmierzyłam i wyszło że jeszcze tylko 1,5 cm do bioder sprzed :-)
No i umówiłam się do kosmetyczki na brwi i paznokcie bo już się czuję jakoś mega zaniedbana.
A właśnie miała może któraś kiedyś paznokcie tytanowe? Bo nie mieli już miejsca przed świętami na żel więc wzięłam ten tytan ale nigdy nie miałam i pojęcia nie mam jak to się sprawdza.
Aaaa i jeszcze wylicytowałam matę fisher price rainforest za 35 zeta :-)
Fuck! Mały się budzi a już spał jak kamień
