Domka, to by nic nie dało, bo też by musiała zasypiac przy akompaniamencie jej śpiewów i nieustannego gadania. Może gdyby starsza zasnela pierwsza to by się udało, ale to mało realne. Zwłaszcza, ze Inge kapiemy właśnie u niej w pokoju.
Myślałam, że jakoś w marcu przeniesiemy Inge do pokoju Marceli, ale widzę to w coraz ciemniejszych barwach. A Inga już ledwo mieści się w koszu... Teraz zaczynam żałować, że nie zrobiłam im dwóch osobnych pokoi. Zwłaszcza, ze są na dwóch końcach mieszkania, więc nawet by się za bardzo nie slyszaly.
Inga już śpi, a ta dalej śpiewa... Ręce opadają.