Cześć dziewczyny, przepraszam was bardzo za moja nieobecność i dziękuję za troskę.
Podczytywałam was ale nie mam sił sklecić porządnego zdania, więc jak będzie coś dziwnego to sorry.
Faktycznie siedziałam zapracowana przed świętami i nadal mam tego dużo, ale to nie powód mojej nieobecności :-(
Na święta pojechałam z tatą do mojej siostry, było super bo dużo ludzi i tak jakoś raźniej, maluszek dostał masę prezentów. Siostrzenice szczęśliwe bo opiekowały się Krystiankiem, Oliwia była wniebowzięta bo z malutką moją pomocą nawet kąpała małego (wyczyn dla 10-latki ogromny, ale się uparła).
No i tu się kończą fajne rzeczy. Mój organizm odmówił posłuszeństwa :-(. Od piątku umieram, dosłownie. Z przemęczenia, osłabienia itp. jestem blada jak ściana, coraz chudsza, oczy fioletowe - podkrążone, usta wyglądają jak spalone, leje mi się z nosa aż go starłam do strupów i zrobiły mi się nadżerki w gardle i bardzo boli. Mój lekarz jak mnie zobaczył to zamarł i tak po mnie pojechał że aż mi wstyd było. Zakupy i wszystko w domu tata mi robi bo ja nie mam siły iść do ubikacji, mały śpi i leży że mną bo nie mam siły go podnosić. Do tego stopnia że wodę mam w termosie obok łóżka aby mu mleko robić itp.

ust nie trzeba malować na sylwka, troszkę wazeliny i jest bordo jak znalazł...
Oj, dziewczynki przepraszam bo nawet nie napisałam wam: mój M przepraszał mnie za wszystko i powiedział że muszę z nim więcej rozmawiać i szczerze, co myślę bo on myślał że ja z nim nie chcę być itp. i dlatego się nie odzywał

.

jak on coś wymyśli to koniec świata. No i zostajemy w PL. Co mnie bardzo cieszy!!! Rozmawiamy codziennie, długo i nawet mały się cieszy jak dzwoni i go zagaduje :-). Może nareszcie będzie wszystko dobrze. Tylko ja muszę wrócić do świata żywych...


siostrzenice z małym

dziadek z diabełkami

ja z Krystiankiem
a to mój maluszek 2 miesiące temu i dziś

jest różnica

Buziaki dla was i wszystkich maluszków!!!