Witajcie, dopiero czytając wasze wiadomości uświadomiłam sobie jak dawno mnie tu nie było

Kolejna mama straciła fasolkę? Współczuję

Ja od niedzieli nie myślę o fasolce, a o moim starszaku, bo przez moją głupotę o mało nie stała się tragedia

Byliśmy na placu zabaw i tam spadł z wysokości ok.1.50cm (półtora metra) na główkę

język w kilku miejscach przygryziony, poobijane ciałko i ten rozdzierający moje serce płacz

Na szczecie nie stracił przytomności. Dobrze, że na placach są te specjalne uginające się podłoża, bo gdyby to był beton....aż nie chcę myśleć.
Mój synek to bohater, ale jak z drugiej strony mostka weszło dziecko to się przestraszył i w tył zwrot a ja już nie zdążyłam podlecieć.
Płakałam razem z im i mój obolały synek przytulał mnie i mówił "mama nie płacz już", o Boże nawet jak Wam to pisz to płakać mi się chce. Spędziliśmy 12 godz w szpitalu na różnych konsultacjach i suma sumarum mam go obserwować przez tydzień, czy nic się nie będzie .
Dużo piszecie, ale mam nadzieję że jak w maju będę na zwolnieniu to nadgonię zaległości.
Donoszę, że mdłości minęły

a waga rośnie, bo już 3,5kg
Kotulcia, ja w ciąży z synem miałam krwiaka od 9 tyodnia i bardzo krwawiłam, zabrali mnie do szpitala z rozpoznaniem poronienie w toku, a dziś jestem szczęśliwą mamą kochanego urwiska

Trzymaj się
Pozdrawiam