Cyntia nikt się z Tobą nie licytuje. Jest nas tu kilka po poronieniu i co, mamy zrobić wątek żałobny? Czasu niestety nie cofniesz. Natura wie co robi - najwidoczniej zarodek nie mial szans na przeżycie. Przykre i boli ale taka jest prawda.
Lisica, nie drwij ze mnie i z moich strat, proszę Cię. Dla mnie strata obu ciąż była żałobą i traumą.
Taka jest prawda?
To jest lekarskie bredzenie z tą naturą. Niestety. U mnie być może winna była tarczyca, bo nawet nie wiedziałam, że normy w widełkach nie dotyczą kobiet starających się o dziecko. A dalej z takim wynikiem raczej miałabym nikłe szanse na utrzymanie kolejnej ciąży.
Teraz miałam/mam torbiel nad pecherzykiem, na którą dostałam luteine, by się wchłonęła i L4. Od niej czułam niezłe kłucie (i cieszę się, że nie posłuchałam złotej rady w stylu, by się nie przejmować każdym ukluciem i plamieniem, bo taka jest natura). Gdyby taka torbiel urosła za bardzo i pękła, to mogłaby zabrać ze sobą pęcherzyk.
Podobnie jest z krwiakiem.
Równie łatwo można pożegnać się z ciążą przy za niskim progesteronie, zespole antyfosfolipidowym, trombofilii czy przeciętnej niewyleczonej chorobie wirusowej.
Nie wierzę w tekst, że natura wie co robi (czasem owszem, ale nie jest udowodnione ile to procent przypadków). Wierzę, że lekarze lubią zbywać pacjentki.
Każdej z nas życzę spokojnej i nudnej ciąży. Jeśli któraś potrzebowalaby wsparcia, to może do mnie zawsze napisać. Bo ważna jest teraz otucha i wsparcie :-)
I jeszcze życzę szybkiego nabycia zdolności do wyrozumiałości, bo przy małym dziecku bardzo się ta zdolność przyda :-)
EDIT: Ja mam zakaz seksu w I trymestrze, więc nie wiem jakie dziwne uczucie może być po stosunku. Wiem, że teraz jesteśmy bardzo narażone na infekcje pochwy i dróg moczowych.
Agamemnon - Kochana, byłaś u lekarza? Jak się masz?