Smoniq nie byłam badana i mam nadzieję, że jak najdłużej tego uniknę, bo koleżanki z kiepskimi doświadczeniami troszkę mnie przestraszyły, że czasem coś można podkrwawić, że naruszyć szyjke itd a ja bym białej gorączki dostała chyba więc dobrze mi bez badania ginekologicznego

Moja gin ma takie dość "angielskie" podejście właśnie, może dlatego, że robiła tam jakieś kursy, staże i pieron wie co. Generalnie jest specjalista od diagnostyki USG, sprzęt ma taki, że oczy dęba stają i ona chyba w 100% polega na tym co widzi.
A w kwestii szyjki to jest tak, że badaniem najbardziej obiektywnym jest USG bo część szyjki znajduje się poza pochwą i lek nie jest w stanie palpacyjnie wyczuć całej jej długości. Jeśli jest podejrzenie np niewydolności ciesniowo-szyjkowej to potwierdza się w USG jaka faktycznie jest szyjka zanim założy się np szew, nie opiera się a już na pewno nie powinno sie opierać na samym badaniu ginekologicznym. Dlatego ja jestem w tym temacie spokojna bo skoro po USG lek nic nie mówił na temat szyjki to uznaje że jest ok.
Madlein tak Ci sie tylko wydaje że nie dasz rady, zobaczysz, że znajdziesz swój sposób na płaczącego maluszka. Ja spotkałam już setki noworodków i niemowląt oraz ich rodziców i naprawdę dużo zależy od ich podejścia, były dzieci takie, że ani na krok nie można było odejść, usypianie to katorga, zero czasu dla siebie a były i takie, które mało płakały, jesli już to szybko się dawały uspokoić i pięknie same zasypiały. Moi sąsiedzi mają roczną córkę której po prostu jakby nie było, dziecko ideał, jak czasem do nich wpadamy to ok 19:00 kąpiel i mała zostaje sama w łóżeczku a po kilkunastu minutach już smacznie śpi, jej mama wraca do gości i ani nie trzeba być cicho ani chodzić na palcach, śpi jak suseł do rana. Nie ma co się zrażać i martwić na zapas, mnie też koleżanki straszą, że moje zycie się strasznie zmieni, żebym pojechała na wakacje bo to ostatnie takie nasze spokojne, żebym się wysypiała bo potem to masakra, tymczasem ja juz kocham swoje dziecko najbardziej na świecie ale wiem też juz teraz że i będzie tak że razem z mężem wyskoczymy do kina czy znajomych żeby mieć chwilę dla siebie, na wczasy uważam nie ma powodów by nie jeździć z małym dzieckiem, wręcz przeciwnie nie mogę doczekać sie pierwszych prawdziwie rodzinnych wakacji, a spanie? Przecież nie wyśpię się na zapas nawet jakbym chciała. Kiwam im więc głową a myślę swoje a życie i tak zweryfikuje wszystko, wychodzę z założenia żeby nie dać się zwariować
