Ja chyba bym oszalała gdybym jutro nie poleciała na bete

Owszem, mam mega wielkiego stresa co ujrzę na wyniku bo tym slabym przyroście po 48h. Niby nie byl jakiś fatalny bo zamiast 66% było 61.8% ale obawiam się tego co najgorsze choć próbuje myśleć pozytywnie.
Pocieszam się że nie miałam dotychczas ani plamki krwi, jakiegoś mocniejszego bólu co ścina z nóg albo nie chce odpuścić.
Pierwsza ciąża, wiadomo jak się nie planuje to człowiek się nie interesuje nawet, a dopiero II kreski na teście zmieniają wszystko. I nagle chciałoby się mieć wiedzę ginekologa i lekarzy.
Nie umiem jakoś nastawić się ‚to co będzie to będzie’ choć bardzo bym chciała nie potrafię i mam tylko nadzieje, że tam na dole ta fasolka nie odwali nic i wszystko dobrze się potoczy.
Zastanawiam się czy któraś z was kobitki miała tak bądź zna kogoś, kogo przyrost nie był taki jak powinien a było wszystko okej i ciąża super się rozwinęła.
Wysłane z iPhone za pomocą Forum BabyBoom