To ja mam bardzo podobnie. Mam bliżej „swój” szpital Państwowy, ale nie chce tu jechać bo pierwsze co pytają o lekarza prowadzącego a do żadnego tu nie chodziłam więc nie chce być sama jeszcze olana, bo nie mam tu swojego lekarza. Kusił mnie ten szpital bo bliżej i porody rodzinne były, teraz znowu go zamknęli tzn nie przyjmują bo na dwóch oddziałach koronawirus, także codziennie coś nowego i nie wiadomo czego się spodziewać. Straszne to jest ....