reklama

Październikowe mamy 2020

reklama
Niekoniecznie jest to norma ze poród przy bliźniakach jest szybciej. Mam
Znajoma która miała bliźniaki jednojajowe - ciaza przechodzona urodziła tydzień po terminie po wywołaniu i to naturalnie [emoji3059]
Tylko ja już tydz temu wylądowałam w szpitalu z krwawieniem, prawdopodobnie krwiak, do dziś plamię. Do tego jestem szczupła no i lekarze mi powiedzieli ze ciężko będzie donosić chociaż do 35 tygodnia
 
Może w ogóle nie masz ochoty czytać takich rzeczy więc jęsli tak jest to napisz. Powiem ci jakie są moje odczucia z poprzednich strat. Nie bede pisać że może akurat ożyje, bo raczej tak się nie stanie. Przykro mi. Ja pierwszą obumarłą ciąże poroniłam do toalety. Bardzo długo dręczyło mnie pytanie co było powodem że tak to się potoczyło. Gdy 2 ciąża mi obimarła to poprosiłam o pobranie"materiału" do badania. W całym tym nieszczęściu dowiedziałam się, że choćbym na głowie stanęła to i tak nie było szans. Jest to dla mnie pocieszne. Gdyby nie wyszła wada genetyczna podejżewałabym u siebie jakieś zaburzenia autoimmunologiczne

Dziękuję za ten komentarz. Tak ja mam takie podejście, że przy wczesnych poronieniach tak poprostu powinno być, natura jest mądra. Progesteron miałam ok wiec to nie niedomoga tylko najpewniej jakaś wada zarodka jeśli przestał rosnąć.
 
Prawda jest taka, że nawet jakby po becie sprawdziły wcześniej, że ciąża nie rozwija sie prawidłowo, to i tak czekałyby do tego 9-10 tyg. ciąży, bo tak działa nasza psychika, taka jest nadzieja. I stresowałyby się przez to dłużej. Ja bym nie dała za wygraną przez sam zły przyrost bety w każdym razie - czekałabym do tego 9-10 tyg. do 100% potwierdzenia na USG, że ciąża się nie rozwija. Medycyna i natura nie są czarno białe, żeby stwierdzić, że na pewno to jest tak a na pewno nie jest tak.

widzisz, to ja chce jutro potwierdzić betą, w poniedziałek u gina i jak najszybciej wziąć leki na wywołanie jeśli krwawienie samo nie przyjdzie, tym bardziej że na tym etapie mam ogromną szansę uniknąć łyżeczkowania a na tym mi bardzo zależy.
 
Dziękuję za ten komentarz. Tak ja mam takie podejście, że przy wczesnych poronieniach tak poprostu powinno być, natura jest mądra. Progesteron miałam ok wiec to nie niedomoga tylko najpewniej jakaś wada zarodka jeśli przestał rosnąć.
Widzę, że jesteś bardzo przekonana, że dochodzi do tego, do czego wydaje Ci się, że dochodzi, ale nazwy nie chcę używać. Według mnie dobrze dziewczyny Ci radzą, aby iść jutro do ginekologa i poprosić o konsultację i USG. Bądź co bądź w tym momencie sama siebie diagnozujesz, a od diagnozy jest Twój lekarz prowadzący specjalista. W dodatku diagnozujesz siebie tylko na podstawie małego przyrostu bety. Nie odbieraj tego jako atak, bo na pewno teraz jesteś rozstrzęsiona. Po prostu zanim uznasz, że to koniec, zrób USG. Według mnie jak najszybciej a nie w poniedziałek. A co jeśli dzieje się coś złego, ale można temu zaradzić? Tego nie wiesz... Co ma być to będzie, na większość nie mamy wpływu, ale możemy zrobić co w naszej mocy żeby szybko znaleźć się u lekarza i dowiedzieć się co się dzieje a nie robić kolejne badania krwi i samemu je analizować.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry