Cześć dziewczyny, dawno tu mnie nie było, ale nadrobiłam. Ja w zeszły piątek zaczęłam 10 tydzień i pierwszy raz od początku ciąży miałam 2 bliskie spotkania z kibelkiem. Taki plus, że łazienka świeżo po remoncie to przynajmniej ładne otoczenie

ale tak się cieszyłam że już najgorsze za mną, że może jestem tą szczęściarą co ani razu nic, a tu 10 tydzień zapukał i berbeć przypomniał o sobie. Muszę sobie kupić spodnie bo już trochę lipa się dopiąć, a jak się uda to ciasno.
Najgorsze jest to, że odkąd koleżanka powiedziała że jest już prawie "ćwiartka" mojej ciąży to mi się skojarzylo z ćwiartką z kurczaka i normalnie od godziny siedzę i myślę o KFC. Chyba zaryzykuję, może wjedzie ?