a ja w sumie od podstawówki chciałam zostac polonistką...był czas,ze chciałam iśc na resocjalizację,ale przestałam w nią wierzyc,więc nie byłoby sensu...a polonistyka...już się nie mogę doczekac kiedy pójdę na te studia...kiedy Ewa miała prawie roczek,czyli rok po maturze zdawałam na dzienne i się dostałam

ale of course nie poszłam,bo nie planowałam iśc...mam nadzieję,że skończę te studia i bedę mogła popracowac w szkółce,na początek pewnie podstawówka,ale jak zrobię mgr to bankowo będę chciała gdzieś w LO uczyc,a potem może jak doktorat zrobię chciałabym wykładac na uczelni...tylko co??

)))bo sobie myślę,ze głupio tak klepac jak mają Cię w dupie,a na studiach chyba już każdy idzie pod katem tego,co naprawdę go pasjonuje(choc mój maż uważa,ze jestem idealistką zbytnią jeśli o te kwestie chodzi

mam nadzieję jednak,że się myli...a teraz to mi wstyd,ze to wszystko napisałam...
taniec moze i fajne,ale jestem zbyt nieśmiała i wstydziłabym się tak...ja to się wszystkiego wstydzę,choc odkad mieszkam w poznaniu trochę mniej,ale jednak...oby moje dzieci takie nie były...