ja się zgadzam z Tamarunią i Agatatatje.
POwiem tak - nigdy, ale przenigdy nie sądziłam, że będę MIrka tak długo karmić piersią. Ale to, ze karmię jest tylko kwestią mojej determinacji. Przez pierwszy miesiąc MIrek tak dużo jadł, ze musiałam 50 % dokarmiać sztucznym mleczkiem = po jakimś czasie ilość ta zmniejszyła się. Teraz leci tylko na cycku i na zupkach. U mnie MIrek zwiększył mi mega laktację pobódkami nocnymi. i mimo, ze wróciłam do pracy - już miesiąc chodzę - to nadal karmę i w pracy odciągam mleko ( mam taką możliwośc - a nie każdy ma - ktoś kto pracuje np. na hali produkcyjnej nie ma jak odciągnąć mleka).
Dla mnie dużym plusem jesyt karmienie - względy przeciwciał + wcześniejsze wychodzenie do domu z pracy= dłuższy pobyt z MIrkiem.
Jeszcze nie wiem jak długo mi się uda - ale postaram się jak najdłużej go karmić.
Nie krytykuję tym sposobem osób, które nie karmią piersią,.
Będąć na szkole rodzenia usłyszałm zdwa dania" każda matka jest w stanie wykarmić swoje dziecko "oraz drugie - "adoptując dziecko - można też je karmić piersią - tylko trzeba je przystawiać do piersi".
Niestety nie wiedziałam tego przy Ani i karmiłam ją tylko 3 tygodnie -a szkoda - chociaż wtedy chodziłam na uczelnię i nie miałam gdie odciągac mleka.
Sorki, zę się rozpisałm.