Gratuluję udanych wizyt, oby wszystkie już takie były.
Ja wczoraj zrobiłam badania ale wyniki dopiero we wtorek po 11, a moja gin przyjmuje tylko we wtorki do 11. A miałam się zgłosić zaraz po zrobieniu badań, żeby założyła kartę i dała skierowanie na prenatalne. Kolejny wtorek to święto i wypadałaby wizyta dopiero 18.11 a to już 12 tydz i boję się że to już za późno na zapisanie się na prenatalne.
Ten kto powiedział, że ciąża to stan błogosławiony, musiał być nieźle naćpany. W życiu takiego stresa nie miałam, przed testem zamartwiałam się czy test będzie pozytywny, jak wyszła druga kreska jedyne co byłam w stanie powiedzieć to "o ku..wa, ja pier...ole" biedny mąż nie wiedział co się stało, ale później stres czy beta będzie wysoka i czy będzie rosła, ryczeliśmy oboje jak bobry, jak się okazało że wszystko jest ok. Później czy będzie serduszko, później czy rośnie, teraz czy prenatalne będą w porządku. I tak do porodu, masakra jakaś. Wy też tak macie, czy tylko ja taka panikara jestem?
Zakupiłam sobie na weekend tony jabłek, mandarynek i bananów bo jedyne co mogę jeść to owoce i kapusta kiszona, ewentualnie od biedy chleb z dżemem i czasem jogurt. Sery, mieso, wędliny fuj. Grejfrut był ohydny, tak kwaśny, że cytryna to najsłodszy owoc w porównaniu z nim. Także grejfrutem częstować nie będę, ale zapraszam na pozostałe owocki.
mamma-mila co to jest ten czynnik Coombosa?