Cześć dziewczęta
No i jestem. Jedna wizyta - cały dzień w plecy. Ja się zastanawiam czy takie jeżdżenie ma sens. Tym bardziej, że u tego ginka zawsze poslizg 1-2 h. No ale tak to jest na NFZ. Ogólnie wizyta udana, choć czuję pewien niedosyt.
Nie dostałam skierowania na badania genetyczne ponieważ pan doktor powiedział, że ma certyfikat, który go uprawnia do badań prenatalnych (teraz już nie wiem czy to jest to samo) i zrobi mi. A badanie z krwi jest na razie niepotrzebne. Jeśli coś go zaniepokoi to wtedy skieruje mnie dalej. Na moje stwierdzenie, że dzwoniłam do Dolnośląskiego Centrum Ginekologicznego i powiedzieli, że ze skierowaniem mam przyjść 3-4 grudnia na pobranie krwi a między 7-14 (mieliśmy się umówić przy pobraniu krwi) na USG. Lekarz nic tego nie skomentował i mam badanie u niego 11.12. Czyli generalnie po ptokach już będzie.A nawet pozwoliłam sobie na drobne kłamstwo i stwierdziłam, że u P w rodzinie występowały przypadki zespołu downa i śmierci dziecięcej (siostra mi zasugerowała). generalnie nie da się tego sprawdzić ale nawet to mojego lekarza nie przekonało.Za to dał mi numer telefonu do szpitala na Borowską i powiedział, że jak przedstawię swoją sytuacje i oni zgodzą się wykonać badanie na NFZ to on mi wtedy wystawi skierowanie. Ale on musi przez internet je wystawić i ono w ogóle krótką "datę przydatności". Nie z tego nie kumam. I chyba na własną rękę pójdę tylko na USG genetyczne. Zapłacę 180 zł a rzeczywiście z krwi sobie podaruję. To koszt 244zł. A podobno daje fałszywe wyniki i dodatkowy stres.
Dziewczynki, które robiły USG genetyczne - robiłyście tez test z krwi??? (pappa, podwójny, potrójny - czy jakoś tak). Zadzwonię jutro do tego szpitala i do tego Dolnośląskiego Centrum Ginekologicznego i powiem jak jest. Najwyżej pójdę na to USG a później będę miała u mojego ginka. Tylko te dojazdy mnie wykończą. Dobrze, że to raz na 4-5 tygodni.
Badania krwi i moczu mam robić co 8 tygodni. Czyli nie co miesiąc jak generalnie jest przyjęte.
Piersi mi nie zbadał, bo do 12 tygodnia jest to niewskazane (ryzyko poronienia). Zabronił też mi i mojemu P przy nich gmerać. Seks na spokojnie. Poza tym nie mogę jeść: nic tłustego, słodkiego i słonego. I ryb tez nie bo są zanieczyszczone. Przyjmować preparaty z DHA. Nie pić żadnego alkoholu - to wiadome. Ale takiego piwa 0.0% też nie. Bo jaka jest pewność, że tam tego alkoholu nie ma. Czyli rozumując najlepiej nie jeść nic bo może jest alkohol albo toksyny a na opakowaniu nie jest napisane :/ Myślałam, że ten lekarz jest bardziej "normalny". Mam brać tylko kwas foliowy i żadnych suplementów witaminowych. I spacer, ewentualnie basen. Zero większego wysiłku i zero dźwigania.
Robił mi tezcytologię, jakoś boleśnie. Pierwszy raz było mi tak bardzo nieprzyjemnie. Chociaż robił mi już. Chyba, że nie pamiętam.
Robił też USG. Bardzo dokładne i długo. Siedziałam u niego w sumie godzinę. A USG mi chyba ze 20 minut robił. Przełączał na 3D. Jejku jakie to było cudowne! Widziałam to maleństwo (ma 3 cm) i główkę, plecki, pupkę rączki, nóżki i PENISA. Mówię do lekarza - że widzę penisa bo ma dziecko wypustkę między nogami. A on - ja nie widzę. Potem dalej bada. I znowu - panie doktorze no penis sterczy jak nic

A on - "no w sumie...ale to może być też pępowina". Hehe. Pewnie, że nic nie wiadomo. Ale to USG 3D jest super. Dzidzię widać ślicznie. Tylko buźki nie chciało pokazać. Choć lekarz z wszystkich stron "zaglądał".
Pytam go pod koniec czy wszystko w porządku. To nic nie powiedział. Tylko, że na razie nic nie może powiedzieć bo niewiele widać. Więc nic mnie nie uspokoił. Dostałam tylko masę zakazów.
Zdjęcia dostałam ale niewiele na nich widać. Mógł zrobić o wiele lepsze. Powiedział, że mogę dostać zdjęcie w kolorze 3D ale to kosztuje 30 zł. Powiedziałam, że na razie nie, że w 12 tygodniu na badaniu. I tak dostałam te zdjęcia 3D, Tylko czarno białe. I wrzucę później, ale na prawdę prawie nic nie widać.
I według USG to 9 tydz i 6 dzień. Czyli ciąża starsza prawie o tydzień. Lekarz pytał się czy się nie pomyliłam w terminie OM. Mówię, że raczej nie. Ale jest małe prawdopodobieństwo. Że może był to 20 a nawet 18. mam cykle 28- dniowe i regularne, więc nie liczę. Wiem mniej więcej. Powiedział też, że mogło wcześniej dojść do zapłodnienia, bo mogła być wcześniejsza owulacja.
No i badania muszę zrobić za opłatą. Zostało na razie toxo, listeroza, cytomegalia i hiv oraz chyba coś z wątrobą. Nie mam przy sobie a nie pamiętam skrótu. WBR a może WRB. Nie pamiętam.
Poza tym powiedział, że mogę max 12 kg przytyć a jak będzie więcej to będzie krzyczał. Hmmmm... przecież nadwagi nie mam. Położna mnie zważyła to nic nie przytyłam od zajścia w ciążę. A nie palę od miesiąca i jem zdrowo ale dużo. Więc nie jest źle.
Młody w szkole ok. P w nocy w trasę jedzie. Ja po tym całym dniu i wymarźnięciu padnięta jestem jak pies
Spać mi się chce.