Zerkam na chwilę - pranko się suszy, M skończył nakładanie gładzi, zaraz będzie drzwi do łazienki wstawiał, a ja się biorę za segregację suchych ubran z poprzedniego prania
aaa i wlasnie dostalam smsa; wychodza do domku, wszystko ok, mala z wrazenia zaczela ciagnac cycusia

super wiesci!
Rewelacyjne wieści - super
nefi doskonale Cię rozumiem - ja miałam podobnie - dwie kreski na teście i wielka radość, ale po chwili refleksja i jakiś niepokój, że przecież przede mną jeszcze 8 miesięcy... I dotrwać do krytycznego 12 tc, potem do 26... Niby już wokół radość, gratualcje, ale ciągle lekkie obawy...
Na wyprawkę już się teraz zdecydowałam, ale i tak pn. wózek, to dopiero po porodzie (wybrany będzie wcześniej, ale sam zakup po). I pomimo, że kupuję, to ciągle siedzi mi w głowie przypadek mojej sąsiadki, który dotknął i mnie osobiście, bo w końcu łączy nas nie tylko sąsiedztwo, ale i przyjaźń. To była jej trzecia ciąża - wszystko ok, termin minął, położyli ją w szpitalu (był wtorek - 2 tyg. po terminie). Nie chcieli wywoływać przed pn, bo wszystko było ok. W śr wieczorem jeszcze badania malucha - cacy, a w czw rano dramat: dziecko nie żyje... To było prawie 3 lata temu.
Wszyscy tak czekaliśmy na tego maluszka... I nagle nic. Nie ma. Wtedy sobie uświadomiłam, że być w ciąży to jedno, a mieć dziecko to drugie.
Przepraszam, że tak zasmucam, ale w końcu pocieszam się, że przecież takie wypadki zdarzają się rzadko. Że musi byc dobrze. I na pewno będzie. Zdrowe, silne dzieciaczki, w terminie.
nusia super, że malowanie odbywa się sprawnie - za kilka dni na pewno będziesz się już cieszyć porządkiem i nową szatą wnętrz