Dzieki dziewczyny... ja wiem, ze sa gorsze rzeczy..wiem, ze musze byc silna chociaz dla M bo tak sie stara i to nie jego wina, i widze, ze cierpi jak mam taki atak histerii.. Ale to juz bylo ponad moje sily :-( Nie da sie opisac slowami jak bardzo to mieszkanie bylo dla nas idealne. Jak bardzo facet chcial nam pojsc na reke z depozytami, pomoc w przeprowadzcce..poprostu szkoda słów..
Do tego jestem tak przeziebiona..
Poznym wieczorem juz bylam tak wypruta, ze wzielam tabletke na sen i zasnelam ok 1 w nocy.
Godzina 3 i chyba juz sie domyslacie co moglo mnie nagle wyrwac ze snu?? Moze pier**** drzwiami przez tego pajaca zza sciany?? I ja nie dosc, ze taka zhalunowana, jakies mieszkania, ogloszenia mi latały przed oczami.. nos zawalony- lewy migdal tak powiekszony, ze nie moglam przelknac..
Boze jak mi bylo zle.. wylam na zmiane z proba przywrocenia nosa do uzytko..
Wlalam sobie pol tej soli morskiej, wymarkalam pudelko chusteczek..krecilam sie wiercilam..
Przed 5 poprosilam M, co juz sie budzil co chwile zeby mi wyjal pudelko z lekami ( na wierzchu mam z takimi co moge uzwyac w ciazy) znalazlam rutinoskorbin i normalne krople do nosa- jak Otrivin. Wystarczylo PÓŁ psikniecia w jedna dziurke i ..ulga..Po co sie az tak meczyc boze...........
Na to wszystko plecy zaczyly łupac, o glowie chyba nie musze wspominac..
Wzielam paracetamol i sumujac wszystko wkoncu po 5 zasnelam...
Ale czuje sie jak wyrżnieta scierka..
Dobra to nasmecilam Wam do reszty..
Miłej sobotki, ciesze sie, ze jak czytam wiekszosc ma wesołe humorki, widac co by nie bylo cieszyscie sie tymi skurczykami bo to juz taka zapowiedz

No i fajnie...nadchodzi wspanialy okres.. Oby jednak u mnie jak najpozniej bo nie wyobrazam sobie tego na chwile obecna...