Dziewczyny potrzebuję rady...
Bardzo chciałabym rozpocząć w tym roku studia podyplomowe - będą mi na 100% potrzebne kiedy już zacznę szukać pracy w zawodzie (nauczyciel)... Zjazdy do czerwca są RAZ (sob,nd po 8 godzin) w miesiącu - na przełomie czerwca i lipca zajęcia odbywają się codziennie przez 3 tygodnie... Sądzę, że jak wykładowcy będą wiedzieć, że mam malutkie dzieciątko, a teraz jestem w ciąży też innym okiem będą patrzeć w moją stronę i pozwolą więcej rzeczy robić w domu - byle tylko egzaminy zostały zaliczone.
Mój M niestety jest bardzo negatywnie nastawiony i ciągle mnie odciąga - ja natomiast wiem, że jeśli teraz tego nie zrobię to przez najbliższe lata też raczej nie - mam pracę zmianową włącznie z sobotami, niedzielami i świętami... Teraz jak kończyłam studia magisterskie miałam w miesiącu 4 dni wolnego (od szkoły i pracy) łącznie!!!! Nie wspominając już o tym, że żadne weekend nie był wolny - jeden w szkole, drugi w pracy....
Ja uważam, że ciąża nie jest chorobą i jeśli nie będę latać z tyłkiem i nosić ciężkich rzeczy to siedzenie na wykładach, ćwiczeniach nie zaszkodzi mojej ciąży, a nawet temu łożysku przodującemu, które jak powiedział lekarz ma bardzo dużą szansę, żeby umiejscowić się na swoim miejscu... jeśli za miesiąc na usg genetycznym wyjdzie, że jest na swoim miejscu to mam wrócić do pracy!!!! Nie wiem czy będzie lepszy czas na naukę niż ciąża, kiedy siedzę w domu i połykam kolejne książki...
Co na ten temat sądzicie??
Bardzo przepraszam za składnię, ale jestem tak zła po rozmowie z M, który jak zwykle wszystko widzi na czarno (a po mojemu szkoda mu poprostu kasy na moją naukę), że nie potrafię się skupić i złożyć estetycznej całości...
Bardzo chciałabym rozpocząć w tym roku studia podyplomowe - będą mi na 100% potrzebne kiedy już zacznę szukać pracy w zawodzie (nauczyciel)... Zjazdy do czerwca są RAZ (sob,nd po 8 godzin) w miesiącu - na przełomie czerwca i lipca zajęcia odbywają się codziennie przez 3 tygodnie... Sądzę, że jak wykładowcy będą wiedzieć, że mam malutkie dzieciątko, a teraz jestem w ciąży też innym okiem będą patrzeć w moją stronę i pozwolą więcej rzeczy robić w domu - byle tylko egzaminy zostały zaliczone.
Mój M niestety jest bardzo negatywnie nastawiony i ciągle mnie odciąga - ja natomiast wiem, że jeśli teraz tego nie zrobię to przez najbliższe lata też raczej nie - mam pracę zmianową włącznie z sobotami, niedzielami i świętami... Teraz jak kończyłam studia magisterskie miałam w miesiącu 4 dni wolnego (od szkoły i pracy) łącznie!!!! Nie wspominając już o tym, że żadne weekend nie był wolny - jeden w szkole, drugi w pracy....
Ja uważam, że ciąża nie jest chorobą i jeśli nie będę latać z tyłkiem i nosić ciężkich rzeczy to siedzenie na wykładach, ćwiczeniach nie zaszkodzi mojej ciąży, a nawet temu łożysku przodującemu, które jak powiedział lekarz ma bardzo dużą szansę, żeby umiejscowić się na swoim miejscu... jeśli za miesiąc na usg genetycznym wyjdzie, że jest na swoim miejscu to mam wrócić do pracy!!!! Nie wiem czy będzie lepszy czas na naukę niż ciąża, kiedy siedzę w domu i połykam kolejne książki...
Co na ten temat sądzicie??
Bardzo przepraszam za składnię, ale jestem tak zła po rozmowie z M, który jak zwykle wszystko widzi na czarno (a po mojemu szkoda mu poprostu kasy na moją naukę), że nie potrafię się skupić i złożyć estetycznej całości...
Ostatnia edycja:
ale musisz wziąc pod uwage, że na przełomie semestrów masz termin porodu - różnie może być pod koniec ciąży. Jak maluszek sie urodzi, to też nie od razu będziesz w stanie wrócic na zajęcia. Ze swojego doświadczenia wiem, że zawsze znajdzie się kilku wykładowców którym cos nie będzie pasować... A będziesz miała z kim zostawic malucha na całe dnie podczas zjazdu? Może M panikuje, bo musisz liczyć tylko na Jego pomoc? Jak będzie wiedział, że w razie czego jest do pomocy babcia/tesciowa itd. to chętniej się zgodzi ;-) ewentualnie możesz spokojnie za rok iśc na taka podyplomówkę - maluszek będzie juz jadł cos innego niz mleczko i z glodu nie zginie ;-)