Moje dwa spostrzeżenia po weekendzie u Rodziców:
krzesełko
Rodzice kupili Frankowi takie zwykłe, drewniane, nakładane na stolik. Nie polecam. Szczególnie dla takich owsików jak Pucek. Krzesełko musi mieć szelki albo dosuwaną do brzuszka tackę. W tym w 5 sekund opanował obrót o 180 stopni i po jednej łyżeczce już stał na siedzeniu, trzymając się oparcia. Pomagała poduszka włożona między plecy a oparcie, ale tylko na parę minut, bo opanował też wyciąganie jej zza siebie :/
elektroniczna niania
My mamy jedną z tańszych, z BabyOno. Bez bajerów. Rodzice kupili droższą, nie pamiętam firmy. Plus był taki, że podłączona do prądu ładowała baterie, w naszej nie ma takiej opcji i jak się używa niani bezprzewodowo, to trzeba dość często baterie wymieniać. Ale dużym jej minusem było to, że nie ma sygnalizacji świetlnej. Nasza w czasie czuwania świeci się na zielono, a czerwona lampka zapala się jak dziecko płacze. I moim zdaniem to jest podstawowa rzecz, na jaką trzeba zwrócić uwagę przy wyborze niani. Często jest w mieszkaniu głośno, chodzi mikser, ktoś głośno rozmawia itp. - nie słychać niani, a dzięki lampkom od razu widać, że się dziecko obudziło. Przydaje się to też w nocy. Jak się człowiek wybudza ze snu, to nie ma pewności, co go obudziło. Widzi czerwoną lampkę i od razu wiadomo, że to dziecko
