Salam
No wiec bylo tak... Bylaa sroda. Mialam rodzinke na obiedzie. Okolo 4 pm wszyscy zbierali sie do domu a ja na rutynowa kontrole do szpitala na ctg, zeby posluchac serduszka malej. Przez pierwsze 10 mni bylo wszystko ok. Wyniki kwri i moczu byly rowniez ok. A po chwili sie zaczelo. Mialam juz poczatkowe skurcze ale nie bolalo i dziecka tetno zaczelo spadac. Juz widzialam na wykrecie ze cos jest nie tak. Byl ze mna tato i maz i oczywiscie synek. Mowie do taty zawolaj polozna - to nie wyglada dobrze. Po chwili przyszla , spojzala na wykres i pokowala glowa. Powiedziala - ty nigdzie nie idziesz zostajesz i zawiozla na porodowke. okazalo sie ze mam juz prawie 2 cm rozwarcia i tetno dziecka jest niepokojace. W ciagu 20 mni lekarze zdecydowali ze najbezpiecznijesza bedzie cesarka. Nia ma czasu do stracenia. I tak w ciagu 2 godz od przybycia do szpitala mialam juz swoja coreczke. Nie mialam ze soba nic, zadnych ciuszkow itp. Maz byl ze mna przy operacji i dopiero po wszystlim pojechal do domu po wszystkie rzeczy i to na dodatek w niebieskich ubraniach jakie nosi sie przy operacjach. Biedak byl taki przejety ze zapomnial zdjac. Takze nigdy nic nie wiadomo. Moja Amalka urodzila sie w 37 tyg ciazy. Ale alhamdullah ze wszystko jest ok. Allah wie najlepiej.