Z laktatorem jest za pan brat od porodu, bo żeby dodawać BMF musiałam ściągać. Teraz też ściągam, żeby mieć zapas na wyjścia ale to jest jedno ściągnięcie dziennie (teraz właśnie siedzę i się doję
) bo na więcej trudno z turlającym się po całym mieszkaniu niemowlakiem znaleźć czas, szczególnie że jak on mnie widzi z maszyną przy jego cycusiach to się wkurza
Zresztą to ma sens jeśli problem jest przejściowy a on nigdy na moim mleku dobrze nie przybierał więc nie sądzę że kiedyś zacznie... pytanie DLACZEGO i czy nie jest tak, że tak już ma i można sobie z tą wagą dać spokój. Dodam jeszcze że on wygląda na więcej niż waży. Każdy lekarz zanim go zważy to uważa że jestem czepiającą się matką, bo przecież dziecko takie okrąglutkie. Długościowo jest przy tym na 50 centylu, wskaźnik antropomorficzny ok więc nie wiadomo gdzie się te kg ulatniają. Lekarza mamy ponoć najlepszego, na wizytę to prawie jak na audiencję do papieża się trzeba umawiać ale może ktoś mi jeszcze poleci kogoś sprawdzonego z Wrocławia? A istnieje jakiś specjalista w tej dziedzinie? Jest coś takiego np jak dietetyk niemowlęcy?
wiec chyba lepiej byc szczupłym i zdrowym niz duzym dzieckiem i potem leczyc cukrzyce itp. Ale dla pewnosci zawsze mozesz zasiegnac opinii innego lekarza.