ccaroline85
Mama Dawidka i Natalki :)
Obudziłam się normalnie jak co dzień, tego dnia miałam wizytę u ginekologa, dostałam lekkich plamień, ale nic nie wskazywało, że następnego dnia będzie Dawidek. Czekałam pod gabinetem (byłam ostatnia) przyszła moja kolej, a lekarz wyszedł, położna mówi, że nikogo już nie przyjmie bo został wezwany na poród, tak więc mówię położnej, że mam plamienia, zbadała mnie i stwierdziła, że nic się nie dzieję, ubrałam się, a tu odeszły mi w gabinecie wody, na początku były z krwią, być może dlatego, że wcześniej nie odszedł mi czop śluzowy. Od razu udałam się na oddział położniczy, dostałam kroplówkę na przyspieszenie porodu, ponieważ nie miałam żadnych skurczy i musiałam chodzić, przez cały czas chodziłam z kroplówką, miałam robione KTG, bóle były większe, aby je uśmierzyć chodziłam pod prysznic, później skakałam na piłce, siadałam na worku, wszystko po to by poród odbył się szybciej, gdy czułam już skurcze parte wtedy poczułam ulgę i poszło super
Ale się rozpisałam

hehhee. Ale do brzegu-nic sie nie martw, spokojnie bedziesz karmić nawet po cc, o ile bedziesz miała naturalnie dużo mleka. moja koleznka 2 razy rodziła SN i karmila raptem przez 2 tyg a potem powiedziała ze pierdzieli bo ma mało mleka więc dziecko wyje, ona razem z nim i jeden wielki bałagan. a tak przeszła na butlę i dziecko szczęśliwe i ona w końcu wyspana i zadowolona