Marcepanowa
Fanka BB :)
Cześć dziewczyny
,
Ja po dwugodzinnym spacerku ;-), pogoda cudowna, a nad zalewem dosłownie parada wózków
...
Czas strasznie szybko leci, a przy dziecku to już w ogóle...my już mamy prawie miesiąc, natomiast zawsze nie mogę się nadziwić, jak patrzę na suwaczek Kalitki, bo ona dołączyła do forum na bardzo wczesnym etapie ciąży, a tu już III trymestr
...
Co do tego co napisała Wesolutka, to ja mam zupełnie inaczej - karmienie to jest dla mnie nic takiego, bo nie mam z tym problemów, ale jak sobie pomyślę, że żeby mieć kolejnego takiego cudownego dzidziusia, to muszę przeżyć jeszcze raz cholestazę ciążową i cesarkę, która miała być z założenia mniej bolesna niż sn, a do dzisiaj na zmianę pogody czuję ranę, tam gdzie poczułam ostrze skalpelu, to jestem załamana...Drugiego dzidziusia mogłabym mieć już, zaraz, niedługo
, ale jak sobie pomyślę o TAMTYM, to aż mnie wzdryga
...Trauma na resztę życia... Więc co osoba, to inna historia
...
Hehehe... Margosia, a takie teściowe mnie najbardziej śmieszą, niech Cię nie mierzy swoją miarą ;-)
.
Ja siedzę sama cały tydzień, mąż wychodzi rano jak śpię, a wraca o 18tej i jakoś żyję i nawet jesteśmy szczęśliwi
, i to co piszesz, jak się rozglądam po znajomych, to najczęściej młodzi mieszkają sami i sami sobie radzą, czasy się zmieniły, domów kilkupokoleniowych jest już coraz mniej
( chyba właśnie po to, żeby "teściowe nie pomagały" )...Mam nadzieję, że chociaż daleko od Ciebie mieszka i ją spławisz
. Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś jeszcze nad głową wisiał, jak się zajmuję dzieckiem
...
,Ja po dwugodzinnym spacerku ;-), pogoda cudowna, a nad zalewem dosłownie parada wózków
...Czas strasznie szybko leci, a przy dziecku to już w ogóle...my już mamy prawie miesiąc, natomiast zawsze nie mogę się nadziwić, jak patrzę na suwaczek Kalitki, bo ona dołączyła do forum na bardzo wczesnym etapie ciąży, a tu już III trymestr
...Co do tego co napisała Wesolutka, to ja mam zupełnie inaczej - karmienie to jest dla mnie nic takiego, bo nie mam z tym problemów, ale jak sobie pomyślę, że żeby mieć kolejnego takiego cudownego dzidziusia, to muszę przeżyć jeszcze raz cholestazę ciążową i cesarkę, która miała być z założenia mniej bolesna niż sn, a do dzisiaj na zmianę pogody czuję ranę, tam gdzie poczułam ostrze skalpelu, to jestem załamana...Drugiego dzidziusia mogłabym mieć już, zaraz, niedługo
, ale jak sobie pomyślę o TAMTYM, to aż mnie wzdryga
...Trauma na resztę życia... Więc co osoba, to inna historia
...Hehehe... Margosia, a takie teściowe mnie najbardziej śmieszą, niech Cię nie mierzy swoją miarą ;-)
.Ja siedzę sama cały tydzień, mąż wychodzi rano jak śpię, a wraca o 18tej i jakoś żyję i nawet jesteśmy szczęśliwi
, i to co piszesz, jak się rozglądam po znajomych, to najczęściej młodzi mieszkają sami i sami sobie radzą, czasy się zmieniły, domów kilkupokoleniowych jest już coraz mniej
( chyba właśnie po to, żeby "teściowe nie pomagały" )...Mam nadzieję, że chociaż daleko od Ciebie mieszka i ją spławisz
. Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś jeszcze nad głową wisiał, jak się zajmuję dzieckiem
...
Ty jako weteran patologii pewnie mi podpowiesz, bo z tego stresu nawet nie zapytałam lekarza. Dostałam skierowanie na patologie na jutro. Ma znaczenie o której godzinie tam przyjadę? i czy żeby mnie przyjęli to mam wejśc tymi drzwiami obok windy czy tymi wcześniej IZBA GINEKOLOGICZNA ?
.
