ja urodziłam w 38+5 tc
z laktacją nie było problemów, zaraz po cc przystawili mi Małego do piersi i pokarm był, może dlatego bo jednak miałam tez poród naturalny i odpowiednie hormony sie wydzieliły.
pomyślałam, że może opisze pobyt w szpitalu po porodzie a nie sam poród bo to były trudne chwile i nie do opisania wiec podziele sie moimi innymi spostrzezeniami.
w trakcie cc zaraz po wyjęciu Olka z brzucha pokazali mi go, nastepnie osuszyli i przyłożyli do policzna na buziaka:-)
pożniej dali potrzymać Małego mężowi, który czekał na sali porodowej i poszli razem z pediatra na pietro aby go pomierzyć i poważyć.
zaraz po cc przewieżli mnie do sali ogólnej- nic nie czułam od piersi w dół, miałam założony cewnik i wenflon przez ktory cały czas miałam podawane płyny. nie wolno było mi podnosić głowy do wieczora. cc miałam ok godz 10 i od godz 14 mogłam troszeczke sie napić a ok godz 20.30 byłam uruchamiana- szłam z mężem do łazienki aby sie umyć. przeciwbólowo dostałam morfine w zastrzyku domiesniowo i pozniej ketonal odzylnie a w nocy paracetamol. pierwsze mrowienie czułam po ok 2-3 godzinach po zabiegu.
zaraz po cc ubrali mnie w koszulę do karmienia i podali mi Olka do karmienia (ciało do ciała, usta do piersi

) i tak zostałam z nim aż do teraz

Pani położna przychodziła i przekładała mi go z piersi pod pachę czyli pod rękę. inna położna co chwilę przychodziła zmieniać mi wkładki i podkłady. w ciągu pierwszego dnia zużyłam 1 opakowanie wkładek a pózniej do samego końca pobytu drugie opakowanie. podkładów nie miałam swoich i Pani mi dawała szpitalne i nie pytała sie czy mam swoje. na ranie poopreacyjnej miałam położony worek z piaskiem ale nie czułam go jakoś specjalnie.
wieczorem przy uruchamianiu wyjęto mi cewnik a wenflon na drugi dzień.
nie wiem co jeszcze pisać-może to: drugiego dnia miałam diete - dostałam na cały dzień pół opakowania sucharów i tyle. a trzeciego dnia jadłam normalnie.
spałam z Małym w łóżku szpitalnym bo nie mogłam zbytnio sie ruszać i trudność sprawiało mi wstawanie wiec jak go miałam obok to było lepiej. pierwsza noc karmiliśmy sie ok 4-5 godz bo chwile ssał a jak go odstawiałam to płakał i tak do okoła. Pani położna powiedziała mi, że da mi sztuczne mleko i wtedy szybko sie Mały nasyci i bedzie spał ale ja nie chciałam. póżniej laktacja przebiegała bez problemów i On sie przestawił i do dzisiaj je co 3 godz. ale od wczoraj mam nawał mleczny i wybudzam go co 2-2,5 żeby pił wiecej

cc miałam w niedziele a wyszłam we wtorek do domu.
nie wiem co jeszcze, jak macie jakies pytania to piszcia a w wolnej chwili odpisze, pozdrawiam
prosze sie nie denerwować bo dzieciaki jak sie urodzą beda płakały