niee, ja zdecydowanie tego watku nie bede przegladac przynajmniej przez 7 miesiecy://
Nie ma tak zle...;-)
O jeny jak ja sie porodu balam

powiem Wam,ze ja to zaczelam sie trzasc jak mialam przec

bez kitu...ja nie wiedzialam co jest,pytalam sie pozniej meza czy to bylo widac jak dygam on stwiedrzdil,ze tak

ale lekarz i polozna nic sobie z tego nie robili...
Skorcze zaczely sie u mnie w nocy z czwartku na piatek o 2:30w nocy a urodzilam w piatek o 21:17...z tym,ze okolo 17 dostalam ZZO...w kryzysie 7 centymetra.
Bez znieczulenia to bym chyba umarla...

albo i nie,bo poszlo by napewno szybciej...a tak ZZO spowolnilo wszystko i przez to jeszcze od 17 az do 21 sie meczylam...TAK meczylam bo ja nie dostalam calkowitego ZZO tylko ''Pol'' w sensie,ze nadal wszystko czulam z tym,ze slabiej,ja nawet sama wiedzialam kiedy mam przec,polozna nie musiala mi tego mowic,bo czulam kiedy nadeszly bole parte.
Ale urodzilam bez naciecia,nie peklam tez...co prawda mialam zalozone 3 rozpuszczalne szwy,ale to przez to,ze sie ''pocharatalam'' z deczka ;-)
Sam porod nie byl straszny...straszne bylo odwiedzic WC po...
