ja pierwszego porodu nie bałam się w ogóle. nawet trochę. a szczerze mówiąc było okropnie. prawie urodziłam sn, ale w ostatniej dosłwonie chwili małej tętno spadło i wszytsko skończyło się cesarką. Nie mogłam jej przytulić, a że nie było miejsca na położnictwie, leżałam kilka godzin jeszcze na patologii, nie mogąc w ogóle zobaczyć mojego maleństwa. No ale najgorzej, że przekonałam się, że mój próg bólu jest okropnie niski.. po oksy zupełnie spanikowałam. Szkoda gadac jak się tam wydzierałam

Teraz sobie myślę, że jakby mi zalecili kolejną cc, to pewnie bym to przyjęła spokojniej niż poród sn. Ale z drugiej strony chcę mieć duużo dzieci. a kolejna cc zubaża tę szansę. Na pewno będę próbowała rodzić naturlanie i chciałabym być dzielna i dać radę teraz. A nie wiecie jak to do konca jest z tymi cesarkami? Bo niby teraz sie odchodzi od tego, ze jak juz była cesarka to już zawsze cc, mój lekarz mowi zebym próbowała sn, jeśli chce, ale z duża ostrożnością trzeba monitorować taki poród. Ja rodziłam 2 lata i 4 miesiace temu, wiec teoretycznie powinno byc ok. Ale coraz częsciej słyszę opinie, ze jednak pewnie skonczy sie cc, bo to wcale nie tak długo...taa....mętlik mam.
Swoją drogą chętnie bym skorzystała ze znieczulenia, choc podobno nie jest to do konca dobre i bezpieczne, bo kobieta nie czuję wtedy swojego ciała tak jak powinna w tym wypadku.