To sprawdź koniecznie tą tarczycę. Ja poszłam po tym, jak moja koleżanka miała zdiagnozowaną niedoczynność, miałam takie same objawy jak ona, nawet wyszło, że tsh mamy niemal identyczne

niby ona dokładnie na granicy normy, ja ciut wyżej, ale jeśli są objawy, które jakby nie patrzeć utrudniają życie, to już się leczy. Tym bardziej, że ta norma jest dziwna, bo max 4,27, ale wg mojej endokrynolog optymalny jest poziom poniżej 2, a jeśli chce się zajść w ciążę, to około 1. Ostatnio byłam u gina-endokrynologa, widząc moje 2,13 powiedział, że nie jest źle, ale mogłoby być niższe. Na razie jednak biorę cały czas tą samą dawkę, na początku listopada mam powtórzyć badanie, i zobaczymy co dalej. Ostatnio znów jestem bardziej senna, nie wiem, czy przez tsh, czy przez pogodę. Biorę lek wyrównujący poziom hormonów, euthyrox, choć jest też jakiś inny. W zasadzie jestem już skazana na leczenie do końca życia, bo przy okazji mam chorobę Hashimoto- w skrócie polega to na tym, że mój organizm wytwarza bardzo dużo przeciwciał, które niszczą tarczycę (coś grubo ponad 300 przy normie w okolicach 100), na samą tą chorobę nie ma lekarstwa, tylko trzeba badać regularnie poziom tsh i jak trzeba, to go regulować.