A nie masz żadnej opcji dogadać się w poprzedniej pracy na cześć etatu lub częściowo pracę zdalną?
Nie mam takiej możliwości. I tak dają mi szansę, proponując powrót. Albo przychodzę na określonych przez nich warunkach, albo szukają kogoś innego.
@Malina126 nie uważam żadnej pracy za gorszą. Akurat miałam okazję pracować w różnych miejscach (studenta wszędzie przyjmą). Pracowałam w call center, w sklepie budowlanym, w markecie na kasie. Pracowałam jako asystentka biura, miałam staż w laboratorium. Przez jakiś czas pracowałam jako kontroler jakości (na zmiany, ale dzieci nie było) i stamtąd zaczęłam pracę jako inżynier. Dopiero po urodzeniu dzieci zaczął utrzymywać mnie mąż, a i też nie tak od razu.
Po prostu widzę, do jakich zadań się nie nadaję. Nie lubię pracy z ludźmi, trudno jest mi zapamiętać imiona, jestem typem introwertyka - więc sekretarka byłaby ze mnie kiepska. Jednocześnie mam świetną pamięć do liczb, do rozwiązań technologicznych, jestem dokładna w swojej pracy. Te cechy pomagają w pracy inżyniera. Podobno w księgowości również

Kiedyś wszyscy z działu technologicznego w mojej firmie poszli na produkcję pracować fizycznie, bo zabrakło pracowników. I to też jest OK, nie mam nic przeciwko. Chyba podświadomie wyrażam się bardziej krytycznie o zawodach, które nie pasują do moich umiejętności i predyspozycji. Nie uważam przez to, że osoby tak pracujące są gorsze, a wręcz przeciwnie - często podziwiam
Propozycja powrotu do poprzedniej pracy jest otwarta teraz, mogą na mnie poczekać miesiąc lub dwa, ale nie dłużej. Boję się, że będzie bardzo ciężko, gdy codziennie będę późno wracać. Że będę przemęczona, zwłaszcza na początku, przez co ucierpi i moja praca, i relacje z rodziną. Że zaraz dzieci się rozchorują i będę musiała wziąć chorobowe - przez co raczej nie przedłużą mi umowy po okresie próbnym. Rozumiem to, bo kto chce pracownika, którego wciąż trzeba zastępować? Chyba dlatego biorę pod uwagę prace, których nie bardzo będę lubić - mniejszy stres, że zaraz zostanę zwolniona, bo to przecież i tak nie moja praca marzeń.
A że długo jestem już w domu, to chciałam tu napisać, spojrzeć z innej perspektywy, nie tylko matki zajmującej się dziećmi.
W dodatku mąż chce kupić dom na wsi. To mnie też dobija. Niby nie jest daleko do miasta, ale ja musiałbym zawozić i odbierać dzieci. To też mocno ogranicza. I wtedy odpada powrót na poprzednie stanowisko, bo to w ogóle nie po drodze...