reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Ograniczenie KP powrót do pracy

PS1 jeśli czujesz sie zle, wyniki będziesz miala słabe i doskwiera ci to karmienie, to patrz na swoje dobro. Ja nie mialam takich problemów, a po roku i pójściu do zlobka, liczba karmien sie zmniejszyła i mi to nie przeszkadzało w żaden sposób.
PS2 dziecko z kimś innym wypracuje sobie inny sposób na zasypianie. Nie ma mamy = nie ma piersi.
 
reklama
Też słyszałam różne rzeczy, ale ignorowałam je. Głównie to były komentarze od np lekarza medycyny pracy. A poza tym możesz karmić tak długo, jak chcesz. Matka karmi tak długo jak chcą tego ona i dziecko. Dziecko może na pewnym etapie odrzucić, ale jeśli nadal chce i matka chce, to można. Obecnie WHO zaleca kontynuować do 2 rż, oczywiście uwzględniając do tego pokarmy stałe.
Są korzyści. Jak pisałam - przy żłobkowych infekcjach, jak pojawiła sie np. jelitówka przynajmniej nie mialam stresu, ze wylądujemy w szpitalu z powodu odwodnienia. Dziecko nie chciało nic pić, tylko moje mleko. A w mleku kobiecym są też probiotyki i elektrolity. Gastroenterolog dziecięcy, z którym konsultowaliśmy coś, sam skomentował, że to super, że po roku nadal karmiłam.
Oczywiście suplementy dla karmiących, różnorodna dieta dla wszystkich, sen, odpoczynek - wiadomo.
Jakie problemy na starość?


Been there, done that. Moze nie mam hiperodpowiedzialnej pracy, ale też bylo mi ciężko. Po turbociezkiej nocy brałam na żądanie. Ale to zdarzylo się moze raz czy dwa. Zacisnąć zęby, bo to minie. Jak widzisz, że dziecko zasnęło i ciumka bez picia, wyciągać pierś. Wydłużać czas karmien? Nie rozumiem tego fragmentu.


Brałam pueria duo. W diecie dużo ryb, olejów/oliw, dużo picia wody.


Pytanie, co to znaczy bez rewelacji😅 nie oglądaj za duzo filmików czy zdjęć jak bobasy instamatek jedzą, bo to moze wprawić w kompleksy. Nie twierdzę, ze to robisz, ale można wpaść w takie sidła oglądając chociażby sklep internetowy z gadżetami do rd.

To normalne i może zarówno od zębów jak i od innych rzeczy (normalna niechęć do nowości). Warto zrobić dziecku badania morfologię, mocz, ferrytynę. Czasami niechęć do jedzenia jest związana z niedokrwistością. Jeśli wyniki są ok, przyrosty ok, to trzeba to przeczekać. Nie oczekuj od ok rocznego, że będzie jadło jak 2-letnie albo 3-letnie. Ten proces rd trwa jakoś do ok 3 lat podobno. Ja słyszałam nawet od znajomych, że 4-letnie tez różnie jedzą...
Nie radzę uczyć nawyku oglądania książeczek i jedzenia.
Nie rezygnuj z podawania nowych rzeczy, różnorodnych, nawet jeśli skonczy sie na jedzeniu buly z masłem albo suchego makaronu. Następnego dnia albo za tydzień zje te inne rzeczy ze smakiem.
Nie biegałam za dzieckiem, tylko odpuszczałam temat i wracałam za jakis czas z propozycją jedzenia czegoś, ale przy stole w kuchni.
Warto jesc razem z dzieckiem przy stole. Zachować stałe pory posiłków i odstępy ok 3h między posiłkami. 5 posilkow: sniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja.

Co do opiekunki: szukałabym takiej, która będzie mieć cierpliwość, bo wydaje mi się to niedopuszczalne, że nie nakarmi dziecka. Z tym, ze dziecko moze mieć opory jesc z kimś innym niż rodzic. A druga sprawa, że jak będzie głodne, to zje. Dziecko ma żołądek wielkości ok swojej pięści, to co tu oczekiwać jeśli chodzi o ilość.

Co do jedzenia dzieci bardzo popieram. Ja też wsiaklam w temat RD, patrzyłam na te talerzyki przed i po, nie miałam jakichś ogromnych kompleksów, bo widziałam że on coś tam je. Do czasu jak wyszło w wynikach, że ma anemię, więc zaczęłam sobie wyrzucać, że widocznie za mało. Później moja lekarka też mówiła, że to pewnie od tego, że mało je, więc zaczęłam mieć wątpliwości. Może rzeczywiście powinien jeść więcej, a ja mu za dużo luzu daje... Poszedł do żłobka, okazało się, że je najwięcej ze wszystkich dzieci -_- także tak, te insta konta od rozszerzania diety potrafią zrobić krzywdę.
 
Co do jedzenia dzieci bardzo popieram. Ja też wsiaklam w temat RD, patrzyłam na te talerzyki przed i po, nie miałam jakichś ogromnych kompleksów, bo widziałam że on coś tam je. Do czasu jak wyszło w wynikach, że ma anemię, więc zaczęłam sobie wyrzucać, że widocznie za mało. Później moja lekarka też mówiła, że to pewnie od tego, że mało je, więc zaczęłam mieć wątpliwości. Może rzeczywiście powinien jeść więcej, a ja mu za dużo luzu daje... Poszedł do żłobka, okazało się, że je najwięcej ze wszystkich dzieci -_- także tak, te insta konta od rozszerzania diety potrafią zrobić krzywdę.
Tutaj w inna stronę chyba zrobiły krzywdę? Mi chodzilo o to, ze ludzie wrzucaja nawet na grupach o rd chwaliposty, co zrobiły dziecku do jedzenia (elegancko wyglądający obiad) i człowiek od razu myśli, ze na serio dziecko to zjadło, a rzeczywistość bywa taka, że dziecko dziubnie trochę makaronu (dzieci lubią makaron), zje kawałek brokuła i leci do zabawek.

I w ogóle tez pytanie, co to znaczy malo. Jakby sprawdzić, jaką ma pojemność żołądka, to może nie wyjść wcale mało. Poza tym nie ilość jedzenia decyduje czy będzie anemia.

Oczywiście jak jest anemia, to należy działać. Niekoniecznie to wina twojego sposobu żywienia. W ogole pojawia sie tez zjawisko neofobii, a poza tym dzieci nie interesują sie z reguły wybitnie jedzeniem, na pewno nie większość. Moze gdzies tam na początkach rd jeszcze tak.
Dlatego należy robić te badania tak po roku, żeby na wszelki wypadek sprawdzić. Zasoby po porodzie utrzymują sie chyba do 6 mies u dziecka - jakoś tak. A dziecko ma takie fazy, że co jakis czas zwiększa mu sie zapotrzebowanie na cos, a samo nie zawsze tyle zje, zeby to zaspokoić.
 
Tutaj w inna stronę chyba zrobiły krzywdę? Mi chodzilo o to, ze ludzie wrzucaja nawet na grupach o rd chwaliposty, co zrobiły dziecku do jedzenia (elegancko wyglądający obiad) i człowiek od razu myśli, ze na serio dziecko to zjadło, a rzeczywistość bywa taka, że dziecko dziubnie trochę makaronu (dzieci lubią makaron), zje kawałek brokuła i leci do zabawek.

I w ogóle tez pytanie, co to znaczy malo. Jakby sprawdzić, jaką ma pojemność żołądka, to może nie wyjść wcale mało. Poza tym nie ilość jedzenia decyduje czy będzie anemia.

Oczywiście jak jest anemia, to należy działać. Niekoniecznie to wina twojego sposobu żywienia. W ogole pojawia sie tez zjawisko neofobii, a poza tym dzieci nie interesują sie z reguły wybitnie jedzeniem, na pewno nie większość. Moze gdzies tam na początkach rd jeszcze tak.
Dlatego należy robić te badania tak po roku, żeby na wszelki wypadek sprawdzić. Zasoby po porodzie utrzymują sie chyba do 6 mies u dziecka - jakoś tak. A dziecko ma takie fazy, że co jakis czas zwiększa mu sie zapotrzebowanie na cos, a samo nie zawsze tyle zje, zeby to zaspokoić.

Dokładnie o to mi chodziło co tobie, może źle to napisałam. Talerzyki wrzucone z super obiadem różnorodnym, a następny slajd talerzyk ile dziecko zjadło. I te wszystkie talerze były opróżniane do końca albo zostawiony jeden klusek. Nie wiem czy one wstawiały po prostu te obiady, które dziecko zjadało, a tych co nie zjadało nie wstawiały czy mają takie dzieci, że zjadaja całość za każdym razem czy po prostu ściema.
 
Dokładnie o to mi chodziło co tobie, może źle to napisałam. Talerzyki wrzucone z super obiadem różnorodnym, a następny slajd talerzyk ile dziecko zjadło. I te wszystkie talerze były opróżniane do końca albo zostawiony jeden klusek. Nie wiem czy one wstawiały po prostu te obiady, które dziecko zjadało, a tych co nie zjadało nie wstawiały czy mają takie dzieci, że zjadaja całość za każdym razem czy po prostu ściema.
Moje dziecko zjada zwykle obiady w całości 🤷‍♀️ za to śniadania potrafi zostawić też w całości 🤣

To trocję tak, że jak się robi róznorodnie, to zwykle mimo wszystko dziecko coś z tego zje.
 
Moje dziecko zjada zwykle obiady w całości 🤷‍♀️ za to śniadania potrafi zostawić też w całości 🤣

To trocję tak, że jak się robi róznorodnie, to zwykle mimo wszystko dziecko coś z tego zje.
Tzw tapasy mówisz?😁

Dokładnie o to mi chodziło co tobie, może źle to napisałam. Talerzyki wrzucone z super obiadem różnorodnym, a następny slajd talerzyk ile dziecko zjadło. I te wszystkie talerze były opróżniane do końca albo zostawiony jeden klusek. Nie wiem czy one wstawiały po prostu te obiady, które dziecko zjadało, a tych co nie zjadało nie wstawiały czy mają takie dzieci, że zjadaja całość za każdym razem czy po prostu ściema.
Ja tez nie wiem, jak to jest. Jest taki profil/strona U Wojtusia na talerzu (swoją drogą to prowadzi taka moja znajoma, wiec mam do niej większe zaufanie) i ona dosyć realistycznie opowiada o tym jak dzieci jedzą. Że są właśnie fazy jedzenia wyłącznie suchego makaronu, a sos w ogóle nie moze być na talerzu i fazy jedzenia "normalnie" i nowości. Sama ma 3 dzieci, z czego jedno dość wybiórcze i kiedyś pokazała, co właściwie jej dziecko naprawde zjadło z dania, które przygotowała. To dietetyczka, wiec mnóstwo przepisów i zdjęć inspiracji na posiłki, ale rzeczywistość u niej jest taka jak u innych - sama o tym pisala. Więc to nie jest tak różowo, jak sie wydaje ze zdjęć 😛
Ale to tak jak ze wszystkim, co widzimy w necie - uśmiechnięte słodkie bobaski, zadowolone matki z kawą w ręku itd.
 
Do góry