dzag82
Mama Tymka, Witka i Brunka
Pamelcia, ja zaczynałam od ugotowania pół łyżeczko manny. Nic się nie działo, więc po kilkunastu dniach do obiadków dodawałam już łyżeczkę manny z małą kopką
. Dokładnie to ma być niby 2-3g na 100ml posiłku, ale ja aptekarzem nie jestem
i dawałam na oko. Po dwóch miesiącach ekspozycji, zwiększasz "dawkę" glutenu podwójnie, a po miesiącu możesz już dawać większe ilości glutenu - np. micha kaszki wielozbożowej. Z tego co pamiętam wszędzie wyczytywałam, że takie porcję glutenu bez ograniczeń można podawać po dziewiątym miesiącu, ale mój Tymek w ósmym dostawał kaszki glutenowe jako cały posiłek. Ja chciałam być cwana i kupiłam mannę błyskawiczną z Kupca. W domu doczytałam, że od zwykłej manny różni się tym, że nie gotuje się jej 5 minut tylko 3
. Przed ekspozycją myślałam, że takie codzienne gotowanie kaszki manny będzie jak wrzód na d****. Ale nic z tego
. Tak weszło w krew po kilku dniach, że w ogóle mi to nie przeszkadzało
. W takie "gotowe" manny nie chciałam się bawić, jakoś bardziej ufam takim zwykłym, nieprzetworzonym produktom :/. No i mleko - mój Tymek w tym czasie już był stuprocentowo butelkowym dzieckiem, więc nie miałam dylematu. Na początku tą małą ilość dodawałam do mleka modyfikowanego, a te większe już do obiadków, czasem się zdarzyło do deserku.
więc myślałam że inaczej nie można

