U nas jest jako tako z jedzeniem - rano karmię ją piersią po obudzeniu, potem kaszka (różnie pomiędzy 100 a 200 ml w zależności jak podejdzie), ale musi być bardzo rzadka, bo inaczej Lila zamyka usta i koniec, nie chce się męczyć z gęstymi papkami. Potem owoc (jabłko, banan) lub chrupka. Potem obiadek, ale też zależy jak podejdzie. Czasem wsunie ponad 200 g a czasem ledwo kilka łyżeczek. Potem jakiś deserek, wieczorna kaszka ok. 150 - 170 ml i na noc karmię ją piersią.
Ale wszystko już takie nudne jest - dziś obiadek z papryką zieloną, średnio się nim zachwyciła niestety. Pomysłów i weny mi brakuje.
Macie może fajne pomysły na deserki po obiedzie i przed kolacją? Na naleśniki jeszcze za wcześnie? A takie rzeczy jak budyń, kisiel domowej roboty? Poradzicie coś?
NO i rzeczy typu twaróg, jogurt? Już jogurty dajecie? Jeśli tak, to jakie i co do nich?
U nas przełamanie grudkowe nastąpiło - ostatnio debiutował banan w roli długiego pałąka, który wyślizgiwał się Lili z rąk, ale jak już go rozmymłała i wsadziła do buzi, to ładnie jadła. Czy jabłuszka już dajecie bez siateczek - pytanie do mam, które dawały je wcześniej w siateczce?
Muszę koniecznie wgłębić się w to BLW, bo chyba już najwyższa pora... Coś kulinarnie jestem ostatnio wypalona...
Ok ok doczytałam, że dajecie już jogurty. Ale jakie? I ile? z kawałkami owoców?
Podpowiecie, co jest w miarę ok i bezpieczne do nauki jedzenia kawałków? Ziemniak stosunkowo miękki tak jak banan, ale co jeszcze w kawałku? Piętkę chleba wypadałoby by Lila dostała i się z nią oswoiła... Ja się jedynie boję, jak ona jak coś dostanie to napycha do buzi naraz a potem wydaje mi się, że się będzie krztusiła. Jak z tym u Was wygląda?
OK, wróciłam się wstecz ok 10 stron i doczytałam, że już była mowa o kefirach i jogurtach... Ciołek ze mnie, ale nie miałam wcześniej czasu na doczytanie. A jak z deserami i tym BLW? Piętką? itp? Te pytania podtrzymuje i idę spać, bo już wymiękam zupełnie.