Asia, no chyba nie do końca tak. Ilość stoi zaraz za jakością według mnie. Nikt mi nie wmówi, że dawanie dziecku dużej ilości pełnych porcji najzdrowszego jedzenia (no nie wiem... osiem lub więcej: świeżych owoców, warzyw, mleka, najbardziej wypasionego mięska czy rybki i najzdrowszej kaszy) jest tak samo dobre jak 5 czy 6 porcji. Owszem, taki mały organizm będzie tak samo dobrze zaopatrzony w niezbędne składniki odżywcze, ale żołądek będzie rozepchany. Dzień będzie jednym niekończącym się jedzeniem, podczas gdy dziecko powinno wiedzieć, że istnieje coś takiego jak pory jedzenia. To właśnie jest jeden z kroków w dobry nawyk jedzenia. Nie wliczam w to zjedzenia 3 chrupków pomiędzy posiłkami. Bo to nie jest pełny posiłek, tylko takie "na spróbowanie". To teraz uczymy małego człowieka nie tylko jedzenia jabłek i marchewki, ale i tego, że człowiek nie budzi się po to żeby co chwilę coś wrzucać na ząb. Bo póki co to Ty panujesz nad jego/jej jedzeniem. Ale jak urośnie to potrzebę nawykowego wciskania czegoś do buzi zaspokoi cukierkami, czipsami, paluszkami.