Dzag ja nie daję, mięso gotuję osobno i wywar wylewam. Ale to też z mojej teorii rosołowej ogólnie wynika.
Czy dajecie dzieciom truskawki? Jeśli było to poruszane to przepraszam, dawno tu nie zaglądałam.
A w ogóle u nas nadal wszelkie próby podawania czegokolwiek co nie jest totalnie zmiksowane pełzną na niczym i kończą się żygiem. A kilka razy się tak zakrztusił że prawie zeszłam na zawał, nie mógł powietrza złapać. I to nie mówię nawet, że nie je normalnych rzeczy, ale jak próbuję zupkę tylko lekko zmiksować na taki pół krem, gdzie i tak są mikroskopijne, rozgotowane kawałki to i tak nie chce jeść. Na wyjazd zapomniałam blendera, więc musiał jechać na słoiczkach, bo jak rozgniotłam ziemniaki i marchewkę widelcem na total papkę i do tego dałam posiekanego indyka ale tak na proszek prawie mikro, to kilka łyżeczek zmęczył z głodu, ale każda w buzi po 5 minut, a potem cofka, odruch wymiotny i zwymiotował wszystko.
A wy tu o normalnych obiadach i kanapkach piszecie, ech... U nas jedynie chrupki kukurydziane lub pieczywo chrupkie lekkie, bo mu się to rozmięka w buzi. Zwykłego chleba nie jest w stanie zmemłać, męczy męczy męczy w buzi, i zakrztuszenie albo żyg.