Kornela wypróbuj inną firmę. Ale może się zdarzyć,że nie będzie tolerował.
Moja córka nie może np jeść surowego jabłka. Przelatuje przez nią błyskawicznie, niestrawione, w kawałkach w otoczeniu śluzu. Maleńkie ilości raz na jakiś czas ujdą ale już połowa jabłka konczy się rewolucją.
Dlatego trochę się zestresowałam marchewką w kupie małego.
Ja z tym rozszerzaniem diety mam podobny problem jak Makota. Kupy u nas są różne, śluzowe, czasem zielone. Np.2 w ciągu dnia normalne a 3 kiepska.
Więc dopóki nie wydarzy się nic dużego uznaję ,że jest ok.;-)
Mam ograniczoną dietę nadal a bywa różnie.
Swoją drogą zazdroszczę,że Wasze dzieciaczki tak ładnie jedzą. Mój nadal nie jest zainteresowany. Nie otwiera buzi, nie polyka.
Dziś ugotowałam dynie z ziemniakiem , trochę luźniejszą a i tak miał odruch wymiotny.
Gdyby nie ta głupia praca nie miałabym takiego ciśnienia.
