Z półtora tygodnia temu w nocy byłam nad wodą i na parkingu był pies , widać ,ze porzucony czy coś w tym rodzaju. Nieźle sie ukrywałam ,zeby nie płakać, tak mi było żal. Chłopak myslał,że źle sie czuję, ale głupio było mi powiedziec ,ze chodzi o psa ,bo wtedy juz na dobre zaczęłabym ryczeć. Na drugi dzień jak o nim myślałam to też łzy napływały mi do oczu.