Wróciłam właśnie z pracy, byłam zawieść zwolnienie i odwiedzić kumpele, bo raczej już się tam nie pojawię aż do zakończenia macierzyńskiego.

Ale mnie babsztyle z biura zlustrowały na wszystkie strony

, mam nadzieje, że uroków dziecku nie zadały ;D

, bo normalnie miałam wrażenie, że mają rentgena w ślepiach!
U mnie w pracy już się tak utarło, że jak jedna zajdzie w ciążę ( a 80% personelu to kobiety ;D), to musi jeszcze przynajmniej jedna być w ciąży, bo ciężarne chodzą "parami"

No i coś w tym jest bo już dwie dziewczyny nielicząc mnie są w ciąży, a skoro tak, to wszyscy czekają jeszcze na czwartą ciężarną (żeby było do pary ;D ;D ;D)
Ogólnie było całkiem sympatycznie, nawet sie trochę zasiedziałam u dziewczyn.
U mnie niby zachmurzone, ale jednak duchota!

;D