Mój synteż mi utknął w kanale rodnym i przez to poród się przedłużał.Potem lekarz stwierdził ,że bardzo wąska w biodrach jestem i dlatego,ale na cesarkę się nie zgodziłam bo juz dawno krocze miałam nacięte a ,że z małym było wszystko ok to parłam cały czas i za 5 jedenasta urodził go a jakbym do 11 nie urodziła to już bez gadania cesarka.Mały miał głowę zdeformowaną ,potem przyjezdżała do mnie połozna i robiła mu masarze ,żeby krwiak mu zszedł.Aga odemnie też życzenia wielu kolejnych radosnych rocznic.
Mola i tak się zdaża, niestety. Dobrze ,że zdążyli i że dziecko im nie utknęło w kanale rodmny. A gdzie to było?

