u nas do 12 było pięknie - słonko, cieplutko i w ogóle... za to w ciągu paru minut po 12 nadeszła taka nawałnica, spadł grad, wichura okropna, ulewa; aż się alarm w autku włączył; teraz się uspokoiło, ale nadal ładnie nie jest;
idę zrobić spaghetti napoli, taki późny obiadek dziś po porannej mega-jajecznicy:-) mąż zrobił sobie jakieś mięcho, ale ja nie jem, więc muszę coś wege dla siebie upichcić;-) ale już mi zapachy z kuchni spokojnie siedzic nie dają...