Witam dopiero dzis...Efe,wczoraj juz nie dalam rady zajzec....:-(
Ja juz po wizycie ksiedza,myslalam ze nie dojdzie dzis do nas,bo niezle nas zasypalo(cos jak u ciebie Malinka,tylko jeszcze wiecej sniegu jest i wiatr wieje),ale sasiad ma mega duzy traktor(nowka) wiec ksiedza wozil od domu,do domu...hi,hi....bo samochodem to nie dalo rady
Baska,co do podawania lekow to u nas teraz juz bezproblemowo(na szczescie),ale byl taki okres ze tez plula na odleglosc...ale dawalam na sile,no bo jak choroba przejdzie.....kladlam ja wyzej na poduszce i strzykawka powoli wyciskalam,ale strzykawki nie wyjmowalam jej z buzi,bo odrazu wszystko wyplute bylo....a teraz jak wyciagam koszyczek z lekami to leci i dupcie pcha zeby jea brac....bo sadzam ja na blacie kuchennym i ona sobie w koszyczku grzebie,a ja spokojnie syropki daje...hi,hi.....
A co do glutkow,to tez niestety na sile,bo nie zawsze da wyciagnac,robie tak jak Efe(tzn.nie zakrecam w kocyk) trzymam nogi i rece i jakos idzie....wie ze nie dam za wygrana i sie za jakis czas juz nie szamocze...he,he....


Ja tez wieczorkiem musze skoczyc do sklepu,ale najpierw maz musi z pracy wrocic o odsniezyc podworze zeby z garazu mozna bylo wyjechac...ehhhh....
Zaraz ide piec klopsa i salatke robic na jutro,bo Sylwek u nas w doma...podobnie jak Natt pisala tak parami z dzieciakami
Ps.a tu cos na poprawienie nastroju:
http://mistrzowie.org/135601/Pierniczki