Cześć kochane

,
Ja znowu w wiecznym niedoczasie. Nie ogarniam jak to się dzieje

Mam zaległości, nie dam rady nadrobić, wybaczcie
U nas w porządku. Na szczęście wygląda na to, że Mania wyzdrowiała bez antybiotyków, co mnie bardzo cieszy

Nie kaszle, po katarze zostały tylko gluty, temperatura nie wróciła. Uf. Ze mną natomiast gorzej. Zaniemówiłam, gardło mnie boli, mięśnie siadają, z nosa cieknie. Kuruję się standardowo aspiryną, lipą z miodem i czosnkiem. W zeszłym roku, jak byłam w ciąży pomogło (bez aspiryny ofkors

), mam nadzieję, że tym razem też. Jedno dobre, że temperatura mi nie podskakuje.
Na spacery wychodzimy już normalnie, 2 razy dziennie, dobrze Manicie na te resztki kataru rześkie powietrze robi
Noce jak to nasze noce, bez zmian. Pewnie dla jednych gorsze, dla innych lepsze. Dla mnie już ok. Budzi się po kilka razy, ale tylko na monia i małe lulanko. Czasem tylko się wybudzi, jak dzisiaj i pogawędzi z pół godzinki;-) Wstaje za to później, bo koło 6

Luksus!!!
milionka kochana, nie przejmuj się i przede wszystkim nie czytaj netu. Ufaj lekarzom. Na własną rękę człowiek bez wiedzy medycznej zawsze coś sobie katastrofalnego wynajdzie. Szkoda czasu i nerwów. Grunt to zaufanie do lekarza. Mówi "jest ok" to tak jest

Spoko. Mania ma przebarwienia na skórze od urodzenia, naczyniaki, takie malinowe, w kilku miejscach. Usłyszałam w Bielańskim "nie przejmować się" i nie mam zamiaru nawet szperać w sieci o naczyniakach, po co? Sama nic sensownego nie wymyślę.

A ztym napięciem - super, że jest w porządku
pamelcia współczuję deprechy...Mam nadzieję, że to chwilowe, bywają takie dni, grunt, to zagryźć zęby i się zebrać. Widzę, że zaczełaś działać i doskonale

Jabłuszko poszło w ruch, zaraz możesz dać, jak
irisson kaszkę i lu, odkuwasz się "od kaloryfera"

Można butlę ominąć. Chociaż...Jak jadła chętnie z niej do tej pory, to może przejściowy bunt? Mania od czasu do czasu łapie bunt na łyżeczkę i nawet kilka dni z rzędu nie tyka z niej jedzenia

Ostatnio nawet w desperacji flaszką zupkę jej dałam, żeby sprawdzić, czy to smak, czy technika jedzenia nie styka. Wciągnęła aż jej uszy trzęsły, a więc technika. Teraz twardo dzień w dzień staramy się jednak łychą wciągać. Jak nie idzie, to flacha, trudno, niech mnie biją, wiem, że tak się nie powinno robić, ale mam to w nosie, nie będę głodziła dzieciaka, ani mm jedynie karmiła...Ale to tak na marginesie. Na wszystko jest sposób;-) Mi przyświeca jasny cel: zdrowy, radosny, najedzony bąbel i szczęśliwa mama przy nim

Próbuj wszystkiego, tak żeby wilk był syty i owca cała;-)
Olga dzięki za info o e-Tesco. Kila razy już myślałam, żeby zrobić zakupy via net, ale jakoś nie miałam śmiałości na ten pierwszy krok;-) Teraz już wsio jasne, szybko i solidnie, można zaszaleć:-)
Miłego dnia kochane :*