I znow sie rozpisalyscie.

Ale wreszcie mialam chwile i nadrobilam.
Wy tak o tych robalach a ja was podczytywalam i wcinalam czeresnie.Takie piekne duze za cale 9 zl dzis zakupilam w szpitalnym sklepiku.No i po zjedzeniu ze 30 dkg,rozlupalam jedna i co?i byl rownie piekny jak te czeresnie-bialy robal.Ciekawe ile pozarlam

Kupilam kg a dzis mama mnie odwiedzila i przywiozla mi swoich czeresni ze 2 kg.No to teraz pozyje

Ogolnie za owocami tez nie przepadam.Wole cos slodkiego.Ale teraz w ciazy to normalnie chodza za mna .Jak nie mam owocu ,to malo sie nie wsciekne.Do slodkiego juz mnie przestalo ciagnac.
No i wreszcie zachcialo mi sie kefirow.Przez cala ciaze nie moglam patrzec na mieso i przetwory mleczne a teraz ciagnie mnie i to mi sie podoba.No ale nie lykam witamin od 2 tyg bo mi sie skonczyly a facet mi nie przyslal jeszcze obiecanej paczki

wiec pewnie dlatego mam takie rozne ciagoty.
Zelazo przystopowalo biegunke i to mi sie tez podoba,bo balam sie gdziekolwiek jechac.
No to ja najgorzej wychowuje Luizke ,bo mi jej szkoda i latam za nia z jedzeniem.Ale ona potrafi caly dzien nic nie jesc a potem placze z glodu i nie moze nic przelknac.
Nic juz nie kombinuje tylko staram sie jej wpychac choc troche na sile.U mnie wasze metody by nie przeszly ,bo tesciowa sie wtraca i po kryjomu u siebie ,,dokarmia'chociaz Luizka dzielnie sie nie daje.No i wlasnie to jest to,ze u mnie kolnie,u niej kolnie i w sumie nic konkretnego nie zje bo juz nie odczuwa glodu.
Jesli chodz o nocnik ,to Luizka ladnie sika.Sama idzie do nocnika,sciaga majty,ale kupki za nic nie zrobi.Zrobi obok nocnika

Siku do kibelka tez sama wylewa,przy czym sama sie obleje i trzeba ja przebierac,kapac i lazienke sprzatac.Tak wiec zajecie jest na okraglo.I tak sie zastanawiam,skad wezme sile do dwojki dzieciakow.Karmienie Luizki zajmuje mi ponad pol godz ,potem trzeba bedzie dzidziusia karmic,potem ja ,potem dzidziusia itd a reszta obowiazkow?zrobic zakupy,posprzatac,ugotowac,znow posprzatac to co Luizka nabroi,pozmywac naczynia,uprac itd....a i jeszcze do pracy pojsc i znalezc czas na spanie.
Ciekawe kiedy spac?

A i pampers juz Luizce przeszkadza.zaraz jak sie obudzi,sciaga go sama i siada na nocnik

wiec mimo ze nie robi kupy,nie rezygnuje z nocnikowania.
Dzis wreszcie zerknelam na termometr i w domu mam 34 stopnie .I jak w takich warunkach sie nie topic

Ale dziwnie.Wlasnie w dole czuje cos takiego jakby male babelki buzia puszczalo.Macie tak nieraz?Luizka pod koniec tez tak robila

Mama dzis mnie odwiedzila z czego sie bardzo ciesze ale byly nieprzyjemne momenty ,przezemnie oczywiscie.Bo strasznie denerwuje mnie mamina nieporadnosc.Kiedys mi to nie przeszkadzalo ale teraz jak mam porownanie z tesciowa to ...Heh juz nieraz pisalam ze chcialabym miec mame z tym charakterem co teraz ale zeby byla taka zaradna jak tesciowa.Np mama mowi co mam robic ,choc sama wiem ale chcialabym zeby tak sama z siebie mi pomogla.Przykladowo-robilam dzis obiad, brzuch mnie bolal ale mialam do zrobienia kilka rzeczy na raz i nie bardzo dawalam rade.W pewnym momecie mama mowi ze trzeba kotlety przekrecic.No i juz nerw mnie zlapal bo pomyslalam ze zamiast mowic to sama by to szybko zrobila.I takich przykladow jest baaardzo duzo.Np Luizka wziela ze stolu sok i poszla z nim na lozko ,ja bylam zajeta.Mama mowi,ze moze by przelac go w szklaneczke bo wyleje ,no i w tym momencie,cala butelka soku wyladowala na ubraniu Luizki,na łozku.No i znow mialam dodatkowe zajecie.A gdyby nie mowila tylko sama zabrala sok jesli ja nie mialam czasu to mniej mialabym roboty.
Nie wiem co mam zrobic zeby zmienic sposob myslenia,nie przejmowac sie tym bo na pewno mamie jest przykro jak sie denerwuje.Nie chce tego a nie umiem nad tym zapanowac

Wogole ostatnio na Luizke sie wydzieram,zeby nie rozwalala roznych rzeczy po domu bo nie moge sie schylac,ona robi mi na zlosc...Tez musze inaczej myslec i reagowac bo skutek jest odwrotny.
Chyba po prostu musze zaczac pic ziolka i miec wszystko w nosie

Tak wiec jak widzicie.Na dzien dzisiejszy -nikt mi nie dogodzi

Taka sie zrobilam zolza

Bylam dzis w szpitalu po odbior badan ale nie odebralam bo podobno cos tam rosnie.Jak myslicie-bede musiala isc z wynikami do gin po leki,czy po prostu przed porodem dostane antybiotyk?